Reklama

Reklama

Kojonkoski zostaje z Norwegami

Fiński trener reprezentacji Norwegii w skokach narciarskich Mika Kojonkoski, który ostatnio rozważał złożenie rezygnacji, zdecydował się jednak pozostać na stanowisku jeszcze przez rok, do mistrzostw świata w Oslo.

Rozczarowany słabymi wynikami Kojonski rozważał rozwiązanie kontraktu, na co pozwala mu jedna z klauzul. W tym tygodniu zaplanowano spotkanie na ten temat z norweskim związkiem narciarskim. Okazało się jednak niepotrzebne ponieważ zaraz po zakończeniu konkursu na skoczni Holmenkollen w niedzielę Fin oświadczył, że nie zrezygnuje.

"Prawdziwy kapitan nigdy nie opuszcza tonącego statku jako pierwszy i zrobię to dopiero wtedy, gdy ten statek odzyska równowagę po zlikwidowaniu przechyłu" - powiedział Kojonkoski norweskim mediom.

Szkoleniowiec obiecał norweskim działaczom doprowadzić kadrę do "poziomu Austrii".

Reklama

Pomimo że Norwegowie nie zajęli miejsca na podium w niedzielę dyrektor norweskiej ekipy, Clas Brede Brathen był zadowolony z inauguracji nowej skoczni. "Wiatr był taki, że na starym obiekcie konkurs nie mógłby się odbyć. Teraz zainstalowane na stałe osłony na to pozwalają".

Adam Małysz stwierdził jednak, że skocznia nie jest aż tak rewelacyjna jak ją opisywali Norwegowie. - Te osłony od wiatru tak głośno zachwalane w sumie szczególnie nie pomagają - powiedział.

Norweskie media piszą, że w kilku przypadkach jury zawodów okazało się "zbyt tchórzliwe" - cofając skoczków z rozbiegu. W sumie dochodziło do różnic 10-20 metrów pomiędzy zawodnikami.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama