Reklama

Reklama

Kojonkoski nie kocha już Zakopanego?

Gdy Zakopane nie znalazło się w letnich planach treningowych, rozpisanych wprawną ręką Miki Kojonkoskiego dla swych norweskich podopiecznych, wielu odebrało decyzję szkoleniowca z sarkastycznym uśmiechem: no cóż, potwierdza się jakość polskich skoczni i infrastruktury.

Inni nie kryli żalu, wręcz urazy. Liczono bowiem na to, że Norweskie oblężenie stolicy Tatr pod wodzą dzielnego Fina, w którym udział brały dziesiątki zawodników ze wszystkich grup wiekowych, często w asyście całych swych rodzin, stanie się swoistą tradycją. Wierzono w to równie mocno, jak w to, że Kojonkoski już zawsze będzie się obnosił z napisem "I Love Zakopane". Czy była to li tylko przyjaźń czy faktycznie kochanie, nie dowiemy się nigdy. Mika miał swój wkład w promocję Zakopanego, sam również dzięki tej inicjatywie bardzo poprawił swój wizerunek w Polsce.

Reklama

Nie ma chyba bardziej skutecznej metody zaskarbienia sobie przyjaźni Polaków, niż zachwyt cudzoziemca nad naszą cudowną polskością. Sprawy przybrały jednak dość nieoczekiwany obrót, gdyż tym razem "swój chłop" poszedł do innych. Jednakowoż najbardziej rozczarowani byli sami norwescy zawodnicy, zwłaszcza należący do owianego już sławą, choć jeszcze nie chwałą, teamu Oslo 2011, którzy to letnie zgrupowanie w Zakopanem traktowali jako świetne połączenie intensywnych treningów i zagranicznych wakacji w kraju, w którym nie trzeba stracić fortuny, żeby spędzić czas ciekawie i przyjemnie. Nie bez powodu mówi się jednak, że dobry produkt wybroni się sam.

To, czego poskąpił swym skoczkom Kojonkoski, przypadnie w udziale zawodnikom z Finlandii. Fiński Związek Narciarski, który już podczas swych kwietniowych obrad zdecydował, iż w ramach rozwoju skoków narciarskich, a przede wszystkim, podniesienia motywacji aktywnych zawodników oraz zachęcenia młodych adeptów, będzie przeznaczał więcej pieniędzy na zagraniczne zgrupowania fińskich kadr, postanowił wysłać swych skoczków do Polski.

- Aktualnie sytuacja przedstawia się tak, że nasi zawodnicy trenują praktycznie wyłącznie na swoich klubowych skoczniach. Odbywa się raptem kilka krótkich zgrupowań w głównych ośrodkach w Finlandii, a zagraniczne skocznie poznawane są najczęściej tylko przy okazji udziału w konkursach czy to CoC czy PŚ. Zwłaszcza starsi zawodnicy, którzy mają za sobą już wiele lat treningów, mogą się czuć znudzeni taką powtarzalnością. Gdy wkrada się monotonia, traci się błysk - tłumaczył Jarkko Saapunki, jeden z głównych trenerów fińskiej kadry.

Jako pierwsza zawita w Zakopanem kadra B, której kilkudniowe zgrupowanie, uwieńczone będzie udziałem w zawodach o Puchar Doskonałego Mleka. W niedzielę kadrę B wymieni pierwszy skład Finlandii. Drużyna Tommiego Nikunena pozostanie w Zakopanem około tygodnia. Atrakcyjność zawodów "Milk Cup", jak pieszczotliwie mówią o nich zagraniczni skoczkowie, w obsadzie fińskiej, choć drugoligowej, na pewno wzrośnie. Chęć przeprowadzenia zgrupowań na obiektach zakopiańskich wyrażają również inne reprezentacje m.in. Czechów i Słoweńców. Czy echo pod Tatrami długo będzie niosło błaganie: Mika wróć!? Dość wątpliwe...

Magda Kobus

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje