Reklama

Reklama

Kliczko - Adamek - czas na "Walkę XXI wieku"!

Zainteresowanie największych potentatów telewizyjnych na czele z RTL i HBO. Nowatorska na polskim rynku transmisja w systemie Pay-Per-View. Emisja sygnału TV do ponad 110 krajów oraz wypełniony po brzegi Stadion Miejski we Wrocławiu. To tylko część marketingowej otoczki wokół "Walki XXI wieku", podczas której oczy całego bokserskiego świata zwrócone będą na stolicę Dolnego Śląska.

Konfrontacja Tomasza Adamka z Witalijem Kliczko o mistrzowski pas organizacji WBC na długo przed swą inauguracją zdążyła zyskać miano najważniejszego wydarzenia sportowego obecnego roku w naszym kraju. Trudno się temu dziwić kiedy po raz pierwszy w historii, Polska staje się gospodarzem bokserskiej imprezy zakrojonej na tak szeroką skalę. Przed przyszłorocznymi finałami piłkarskich Mistrzostw Europy, odpowiednie przygotowanie przedsięwzięcia pod szyldem "Walka XXI wieku", to niemały sprawdzian dla organizatorów, władz miasta i kibiców.

Bój o wpis na karty historii

Pojedynek z najmocniej bijącym obecnie bokserem królewskiej kategorii, będzie dla Adamka nie tylko szansą na ogromne pieniądze i prestiżowy pas, ale przede wszystkim okazją na zapisanie się w historycznej galerii sław pięściarstwa. Dotychczas bowiem żaden zawodnik bokserskiej dyscypliny nie wywalczył czempionatu w trzech najcięższych kategoriach wagowych (półciężkiej, cruiser, ciężkiej). Wyczyn, który już dzisiejszego wieczoru może stać się udziałem Polaka, jeszcze bardziej elektryzuje koneserów szermierki na pięści, a pojedynkowi z Witalijem nadaje bezprecedensowego smaku.

Reklama

Tomasz Adamek był mistrzem świata organizacji WBC w kategorii półciężkiej, po pokonaniu na punkty w United Center w Chicago Australijczyka Paula Briggsa. Tytuł w przedziale wagowym cruiser wywalczył w zaciętym boju ze Stevem Cunninghamem, a do splendoru największych pięściarzy na planecie brakuje "Góralowi" tylko mistrzowskiego pasa wszech wag. By jednak zdobyć upragnione trofeum, Adamek będzie musiał dokonać wręcz niemożliwego. Detronizacja Witalija Kliczki, o czym przekonało się spore grono challengerów , to póki co "mission impossible".

Zdobyć bokserskie K2!

Wielu fachowców zgodnie ocenia, że ukraińscy bracia tworzą odrębną, dwuosobową kategorię, która znacząco przewyższa "całą resztę" bokserów ciężkiej dywizji. Trudno polemizować z tym stwierdzeniem patrząc na spektakularne, seryjne zwycięstwa Kliczków. Władimir ostatni raz poległ w kwietniu 2004 roku, w starciu z Lamonem Brewsterem, a jego seria bez porażki na chwilę obecną, to aż czternaście pojedynków. W tym czasie tylko trzykrotnie nie udało się zakończyć "Stalowemu Młotowi" swoich walk przed czasem.

Nie mniej imponujące okazują się osiągnięcia Witalija. Ten gorycz porażki przełykał ostatnio w czerwcu 2003 roku, po starciu z Lennoksem Lewisem. Trudno uwierzyć, ale przez ponad dziewięćdziesiąt miesięcy nie obejrzeliśmy godnego rywala, który poważnie zagroziłby starszemu z braci K2!

Podczas ośmioletniej hegemonii między linami ciężkiej kategorii "Doktor Żelazna Pięść" pobił dziesięciu przeciwników. Potrzebował na to 236 minut. Sześciu rywali bliżej zapoznał ze strukturą ringowego podłoża, podbijając swój współczynnik nokautów do 89 procent! Nie dziwi zatem fakt, że na przestrzeni ośmiu lat, tylko dwóch śmiałków przetrwało z Ukraińcem pełen dystans dwunastu rund.

Starania kolejnych, gładko odprawianych oponentów przypominają wspinaczkę na himalajski ośmiotysięcznik K2, niezdobyty jak dotąd zimą. Podobnie jest i z mistrzowskim pasem Witalija, który ciągle pozostaje poza zasięgiem któregokolwiek z bokserów. Mimo, iż pretendenci wspinają się na wyżyny swoich umiejętności, ich wyprawy po upragniony tytuł kończą się zwykle przed czasem. Marzenia o pasie szybko zostają sprowadzone na ziemię, a obfite lawiny ciosów "Witka", zmiatają z ringu chcących dotrzeć na bokserski szczyt rywali. Chęć obalenia ukraińskiego czempiona okazuje się więc ekspedycją najwyższego ryzyka. Jak dotąd żadna z nich się nie powiodła.

Solidny ekwipunek Adamka

Po sześciu zwycięskich walkach w królewskiej dywizji, sztab Adamka zdecydował się postawienie odważnego kroku - organizację batalii o mistrzowski tytuł ciężkiej wagi z udziałem Tomka. Niemal natychmiast po zakontraktowaniu potyczki, w bokserskim świecie rozpoczęto dyskusję, czy rzucając wyzwanie Witalijowi, Adamek nie porwał się z przysłowiową motyką na słońce, a zdania w tej kwestii wydają się być wyraźnie podzielone. Czy "Góral", dla którego wspinaczka na szczyty to chleb powszedni, zdobędzie najwyższy wierzchołek swojej kariery - bokserskie apogeum, którego standardy wyznacza dzisiaj Witalij Kliczko?

Trudno ryzykować takie stwierdzenie, jednak "ekwipunek" umiejętności posiadanych przez Polaka, może okazać się poważnym atutem w starciu z panującym czempionem. Wola walki, ogromna determinacja i chęć dążenia do celu to tylko nieliczne z zalet naszego najlepszego boksera. Gdy dodamy do tego solenne zapewnienie o ciężko przepracowanym obozie przygotowawczym, możemy ze spokojem wyczekiwać ringowej wojny z mistrzem świata.

Gabarytowe braki Tomek nadrobi szybkością, płynną pracą nóg i techniką wyprowadzanych uderzeń. Sztab Adamka doskonale wie, że tylko konsekwentna realizacja taktyki przyniesie zamierzony efekt, bo nawet najmniejsze rozproszenie, chwila chaotycznego boksowania, czy źle postawiony krok w starciu z tak doświadczonym rywalem jak Kliczko, szybko mogą zostać wynagrodzone ciężkim nokautem. Wyprawa zatem godna tylko najodważniejszych pięściarzy, jednak cel - mistrzowski pas, który niegdyś spoczywał na biodrach Muhammada Alego, a w przypadku Polaka historyczny sukces i palma pierwszeństwa, okazują się warte podjęcia ryzyka. Bo jak mówi stare przysłowie : "Kto nie ryzykuje, ten nic nie zyskuje".

Chcesz zarobić? Postaw na Adamka!

Bukmacherzy nie dają Polakowi większych szans na zwycięstwo. W przeddzień boju o mistrzowski pas organizacji WBC notowania "buków" nie przemawiały za bokserem z Gilowic. Za każdą postawioną złotówkę na Tomasza Adamka, w przypadku jego triumfu zarobić można prawię pięciokrotnie.

Analitycy ustalający kursy pewniaka upatrują w Witaliju Kliczce, na którego zwycięstwie trudno zbić kokosy, bo w przypadku kolejnej, udanej obrony Ukraińca wniesiony kapitał zakładu pomnożony zostanie zaledwie o współczynnik 1,20-1,30. Trudno się temu dziwić patrząc na statystyki wypełniające metryczkę bokserską "Doktora Żelaznej Pięści". Dla bukmacherów są one wystarczającym powodem, by stawiać Witalija w roli murowanego faworyta.

Podobnie przewiduje i symulator bokserski prestiżowej witryny BoxRec.com, który po przetworzeniu danych na temat pięściarzy, zestawieniu warunków fizycznych, analizie kart pojedynków itp., wskazał na wyraźną dominację Witalija, zakończoną nokautem w siódmej rundzie. Również cenieni fachowcy szermierki na pięści prorokują podobny scenariusz, zgodnie twierdząc, że różnice gabarytowe między Polakiem a Ukraińcem okazują się nie do nadrobienia.

Biorąc jednak pod uwagę góralski charakter, waleczne serce i ringową inteligencję Adamka, na przekór wszelkim analizom ekspertów i maszyn, śmiało można stwierdzić, że rzeczywista pozycja Tomka przed najważniejszą walką w karierze nie wydaje się ani trochę umniejszona.

Dla Kliczki rola faworyta to codzienność. Gdy jednak podkreślimy, że Witalij skrzyżuje swe pięści z najmocniejszym z wszystkich dotychczasowych pretendentów, w dodatku na jego terenie przy wsparciu 40 tysięcy kibiców, nawet tak doświadczonemu mistrzowi jak Kliczko mogą zadrżeć kolana. Wtedy najdokładniejsze statystki i obliczenia symulatorów odejdą w zapomnienie, a ważne będzie jedynie to, co wyliczą sędziowie punktowi.

Szybkość kluczem do zwycięstwa

Na jednej z konferencji prasowych promujących "Walkę XXI wieku", Bernd Boente - szef promotorskiej grupy Klitschko Management Group, zapytany przez dziennikarzy czym Tomasz Adamek może pokonać Witalija, po dłuższym zastanowieniu stanowczo odparł - jedynie pistoletem!

Z pewnością pistoletu "Góral" nie wniesie do ringu. Zabierze jednak ze sobą dużo groźniejszą broń - dwie wściekłe pięści "odpalające" serie ciosów z szybkością karabinu maszynowego. I to ich najbardziej powinien obawiać się obóz Kliczki.

Dziś, gdy wszystkie najcenniejsze pasy ciężkiej wagi znajdują się w gablocie ukraińskich internacjonałów, wsparcie jakie towarzyszyć będzie Polakowi, popłynie z serc milionów fanów na całym świecie. Zwłaszcza tych zatroskanych, którym dobro wszechwagi i atrakcyjność rywalizacji leżą głęboko na sercu.

Tylko triumf Adamka może odmienić układ sił w królewskim przedziale, uatrakcyjnić konkurencję na szczycie, a co najważniejsze - dać Polakom pierwszego w historii mistrza świata wszechwag. Po pięciu dotychczasowych próbach zakończonych niepowodzeniem (cztery Gołota i raz Sosnowski), apetyty kibiców są pięciokrotnie spotęgowane.

"Walka XXI wieku" między Witalijem Kliczko i Tomaszem Adamkiem w sobotę ok. 23:15!

Witold Berek, Wrocław

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne