Reklama

Reklama

Kitesurfer Jan Lisewski poszukiwany na Morzu Czerwonym

42-letni gdańszczanin Jan Lisewski, który w piątek rano wystartował z egipskiej El Gouny na desce kitesurfingowej z zamiarem przepłynięcia Morza Czerwonego, nie dotarł do brzegu Arabii Saudyjskiej. O godz. 19.55 nadał drugi sygnał SOS. Jest poszukiwany.

42-letni gdańszczanin Jan Lisewski, który w piątek rano wystartował z egipskiej El Gouny na desce kitesurfingowej z zamiarem przepłynięcia Morza Czerwonego, nie dotarł do brzegu Arabii Saudyjskiej. O godz. 19.55 nadał drugi sygnał SOS. Jest poszukiwany.

- W efekcie daleko idącej współpracy władze egipskie podjęły z władzami saudyjskimi akcję ratunkową, której celem jest dotarcie do żeglarza - poinformował ambasador RP w Kairze Piotr Puchta.

Polski konsul w Rijadzie Igor Kaczmarczyk powiedział, że jest w stałym kontakcie ze strażą przybrzeżną w okolicach, gdzie był spodziewany Lisewski. Dodał, że o godzinie 17 wyłapany został pierwszy sygnał SOS, o 19.55 drugi, a o 20.12 zlokalizowano pozycję "deskarza".

Jego przyjaciółka Marta Lesiewska podkreśliła, że Lisewski sam był organizatorem i nie angażował nikogo do pomocy, płynął bez asekuracji, tak jak w przypadku pokonywania Bałtyku. Jego zabezpieczeniem był wyłącznie międzynarodowy system ratownictwa morskiego SARSAT (Search and Rescue Satellite Aided Tracking). Miał przy sobie urządzenie, które wysyła sygnał do jednostek ratowniczych, wskazując jego pozycję z dokładnością do czterech metrów.

Reklama

Medalista mistrzostw Polski w kitesurfingu trasę (ok. 200 km) pokonywał na 1,5-metrowej desce Master, do której przytwierdzony był seryjny latawiec Nobile o regulowanej powierzchni 10-12 m kw. i trapez Dakine.

Lisewski, propagator i instruktor kitesurfingu oraz innych sportów ekstremalnych, w lipcu ubiegłego roku jako pierwszy człowiek na świecie przepłynął Morze Bałtyckie. Wystartował o świcie w okolicach Świnoujścia i po 13 godzinach dobił do szwedzkiego wybrzeża, niedaleko Ystad.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL