Reklama

Reklama

Kielczanie wygrali w Płocku

W czwartym meczu finałowym ekstraklasy piłkarzy ręcznych Wisła Płock przegrała z Vive Kielce 23:29 (11:12). Stan rywalizacji (do trzech zwycięstw) 2-2. Decydujący mecz w środę w Kielcach (godz. 20.00).

Przed meczem trener Vive Bogdan Wenta stwierdził, że niedzielny pojedynek jest spotkaniem ostatniej szansy dla jego drużyny, albo meczem zamknięcia dla Wisły. Okazało się, że było to spotkanie ostatniej szansy. Takiego rozstrzygnięcia mało kto się spodziewał. W Płocku wszystko było przygotowane do fety, szampany mroziły się, koszulki z nadrukiem "Mistrz Polski" były gotowe i tylko trzeba było wygrać ten czwarty, najważniejszy pojedynek.

To miał być siódmy tytuł płockiej drużyny w historii klubu. Niestety, nie stało się tak w Płocku. Rozstrzygnięcie zapadnie w Kielcach w środę. Na razie płocczanie muszą się dobrze przygotować, by nie zagrać takiego pojedynku jak drugi w Płocku.

Reklama

Pierwsza połowa była wyrównana z lekką przewagą Wisły. W 24 minucie było 11:9. I wtedy coś dziwnego stało się z płockim zespołem. Do bramki wszedł Kazimierz Kotliński i jak się okazało, była to najlepsza zmiana trenera Wenty. To co wyczyniał kielecki bramkarz, mogło odebrać chęć do grania rywalom.

Ale pierwsza połowa jeszcze nie zapowiadała późniejszej, fatalnej porażki. Największą zasługę ma w tym Kotliński, który bronił dosłownie wszystko. Nie wychodziły rzuty z kontry, z koła, z dystansu. Dość powiedzieć, że do 23. minuty II połowy płocczanie strzelili tylko sześć goli, a właściwie tyle pozwolił sobie wrzucić Kotliński. W końcówce Wisła zaczęła odrabiać straty, ale różnica była zbyt duża, a czasu za mało. To goście cieszyli się, wierząc, że w Kielcach oni będą górą.

Po meczu trener Wenta nie krył zadowolenia. "Wykorzystaliśmy ostatnią szansę i otworzyliśmy sobie drogę do piątego meczu. Te spotkania pokazały, że atut własnego boiska niewiele znaczy. To karuzela emocji. W środę sprawa jest otwarta. Zrobiliśmy to, co wielu myślało, że będzie niemożliwe."

"Nie sądzę, żebyśmy mogli zagrać tak źle jeszcze raz" - powiedział trener Wisły Fleming Oliver Jensen. "Na tę porażkę zapracowaliśmy sobie sami. Jestem bardzo rozczarowany, przede wszystkim zawiedli mnie doświadczeni zawodnicy, którzy sprawiali wrażenie jakby się bali wygrać. Wszystko rozstrzygnie się w środę w Kielcach, gdzie każdy wynik jest możliwy. Wygra ten, kto będzie miał więcej atutów, kto zagra mniej nerwowo i będzie miał lepszy pomysł na grę. Sprawa tytułu mistrza Polski jest otwarta."

Wisła Płock - Vive Kielce 23:29 (11:12)

Wisła: Marcin Wichary, Morten Seier - Zbigniew Kwiatkowski, Tomasz Paluch 6, Adam Wiśniewski 2, Rafał Kuptel 1, Bartosz Wuszter 4, Peter Nielsen 1, Michał Zołoteńko 1, Adam Twardo 3 Sebastian Rumniak 3, Ivan Pronin 1, Witalij Nat 1.

Vive: Kazimierz Kotliński, Marek Kubiszewski - Piotr Grabarczyk 1, Kamil Krieger 1, Paweł Podsiadło 5, Patryk Kuchczyński 2, Mateusz Jachlewski 1, Paweł Piwko, Kamil Sadowski 2, Rafał Gliński 5, Daniel Żółtak 1, Tomasz Rosiński 8, Bartosz Konitz 3, Michał Stankiewicz.

Natomiast w rywalizacji o brązowe medale AZS AWFiS Gdańsk pokonał MMTS Kwidzyn 28:22 (16:13). Stan rywalizacji play-off do trzech zwycięstw 2-2. Decydujący mecz odbędzie się w środę w Kwidzynie.

AZS AWFiS Gdańsk - MMTS Kwidzyn 28:22

AZS AWFiS: Sebastian Sokołowski, Mateusz Zimakowski - Kamil Ringwelski 5, Paweł Ćwikliński 5, Piotr Olęcki 4, Piotr Chrapkowski 3, Michał Wysokiński 3, Michał Bednarek 2, Szymon Woynowski 2, Marcin Pilch 2, Łukasz Masiak 1, Jacek Sulej 1, Damian Kostrzewa 0.

MMTS: Artur Gawlik, Miłosz Jedowski - Robert Orzechowski 6, Maciej Mroczkowski 4, Michał Peret 3, Michał Waszkiewicz 2, Łukasz Czertowicz 2, Patryk Rombel 2, Jacek Wardziński 1, Dariusz Kawczyński 1, Marcin Markuszewski 1, Michał Adamuszek 0, Mateusz Seroka 0, Tomasz Witaszak 0.

Dowiedz się więcej na temat: wygraj | Wisła | Płock | Kielce | mecz | kamil

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje