Reklama

Reklama

Kibice ŁKS-u walczą o klub

Stowarzyszenie Kibiców Łódzkiego Klubu Sportowego nie może pogodzić się z decyzją Komisji Licencyjnej PZPN, która nie przyznała klubowi licencji na grę w ekstraklasie. Fani ŁKS-u napisali list otwarty do prezesa PZPN, Grzegorza Laty.

Stowarzyszenie Kibiców Łódzkiego Klubu Sportowego

Do Prezesa i Zarządu Polskiego Związku Piłki Nożnej

Szanowny Panie Prezesie!

Z wielkim oburzeniem przyjęliśmy wydane w czwartek 4 czerwca oświadczenie pana Zbigniewa Lewickiego, przewodniczącego komisji odwoławczej ds. licencji dla klubów ekstraklasy, który stwierdził, że komisja po raz kolejny odrzuciła wniosek ŁKS Łódź o przyznanie licencji na grę w ekstraklasie w sezonie 2009/2010.

Było to oświadczenie nieprawdziwe, gdyż komisja, wbrew zaleceniom Zarządu PZPN nie zajęła się ponownie sprawą licencji dla ŁKS, tylko przekazała przedstawicielom klubu uzasadnienie do odmownej decyzji z dn. 28 maja 2009 roku.

Reklama

Od czwartku ub. tygodnia p. Lewicki wielokrotnie podkreślał publicznie, że ŁKS nie spełnił warunków licencyjnych. Na sporządzenie uzasadnienia tej decyzji kierowana przez niego komisja potrzebowała jednak aż siedem dni, ograniczając do minimum możliwość złożenia przez ŁKS skutecznego odwołania do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Trudno oprzeć się wrażeniu, że było to celowe działanie p. Lewickiego, który nie jest osobą bezstronną.

W swoich wystąpieniach p. Lewicki zapomniał powiedzieć, że swego czasu był piłkarzem Cracovii, która dzięki odmowie przyznania licencji ŁKS może uniknąć degradacji z ekstraklasy. Fakt powiązania p. przewodniczącego z jednym z klubów zainteresowanych degradacją ŁKS dyskwalifikuje go jako osobę, mogącą wydawać wyroki w tej sprawie.

Nie mniej skandaliczne są wypowiedzi członka komisji odwoławczej, biegłego rewidenta p. Edwarda Tomczyka. Jego zdaniem finansowe dokumenty przedstawione przez ŁKS nie dają gwarancji na dalsze funkcjonowanie klubu. Pan Tomczyk również zapadł jednak na amnezję i zapomniał powiedzieć, że sam przygotował finansowy audyty spółki ŁKS. Nie miał więc prawa zasiadać w komisji, która oceniałaby przygotowane przez niego dokumenty. Nie ma też żadnej gwarancji, że po złożeniu przez klub dokumentów p. Tomczyk nic w nich nie zmienił.

Już te dwa powyższe fakty świadczą o tym, że odwoławcza komisja licencyjna wydając decyzję w sprawie ŁKS nie była bezstronna i nie opierała się na dokumentach, tylko na prywatnych interesach.

Nie jest też tajemnicą, że aktualnie wiele innych klubów ekstraklasy ma dużo większe problemy finansowo-organizacyjne niż ŁKS. Nie przeszkodziło to jednak w przyznaniu im licencji na grę w ekstraklasie, choć wiele z nich nie spełnia wymaganych warunków. Nie mówimy tu nawet o sprawach stadionów, a o zaległościach wobec członków PZPN, które zgodnie z przepisami uniemożliwiają otrzymanie licencji. Wystarczy przypomnieć, że Odra Wodzisław ma do zapłacenia 1 mln zł za transfer Mariusza Nosala, Polonia Bytom od pięciu miesięcy nie płaci swoim zawodnikom, a właściciel większościowego pakietu akcji Ruchu Chorzów publicznie informuje, że nie stać go na finansowanie klubu.

Skoro tak wyglądają uregulowane sprawy finansowe w klubach ekstraklasy, to nie dziwimy się, że ŁKS licencji nie dostał, gdyż nie ma podobnych problemów.

Sytuacja finansowa ŁKS od dłuższego czasu poprawia się z każdym dniem. Klub uregulował już swoje zobowiązania wobec zawodników, trenerów i pozostałych pracowników spółki a także wobec ZUS i urzędu skarbowego. Miasto w przyszłym roku rozpoczyna budowę nowoczesnego stadionu na 35 tys. widzów, na którym mecze będzie rozgrywał ŁKS.

O tym wszystkim wiedział prezes Grzegorz Lato i członkowie zarządu, którzy mając powyższe na uwadze zobowiązali odwoławczą komisję licencyjną do ponownego rozpatrzenia wniosku licencyjnego ŁKS. Pan Lewicki zignorował jednak zalecenie zarządu i kierując się prywatnymi interesami postanowił wydać decyzję ratującą przed degradacją klub, w którym kiedyś grał w piłkę. Takie postępowanie nie ma nic wspólnego z przestrzeganiem przepisów i naprawą wizerunku polskiej piłki nożnej.

W związku z powyższym, zgodnie z wnioskiem zarządu PZPN domagamy się ponownego rozpatrzenia wniosku licencyjnego przez komisję odwoławczą do spraw licencji, która jednak będzie obradowała w składzie gwarantującym wydanie bezstronnej i sprawiedliwej decyzji.

Kończąc chcielibyśmy podkreślić, że skandalem jest również to, że kluby mające udowodnione zarzuty korupcyjne zostają w ekstraklasie, a zespół, który po sportowej walce zajął w niej 7. miejsce nie tylko zostaje zdegradowany, ale też odbiera mu się pieniądze zarobione przez piłkarzy na boisku w sezonie, w którym miał licencję. Nie ma to nic wspólnego ze sprawiedliwością, przestrzeganiem przepisów i duchem sportowej rywalizacji.

Z poważaniem

Stowarzyszenie Kibiców Łódzkiego Klubu Sportowego

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL