Reklama

Reklama

"Każdy chce wygrać w Zakopanem"

- Warunki były bardzo kiepskie i stojąc na górze zastanawialiśmy się czy warto skakać - powiedział Adam Małysz, po zdobyciu w środę mistrzostwa Polski na średniej skoczni w Szczyrku.

- Wiał mocno wiatr. Pewnie nawet w telewizji nas pokazywali jak śmialiśmy się, że w dużym dmuchanym balonie w postaci butelki odpadnie kapsel. Wiało naprawdę mocno - dodał skoczek z Wisły, który ze względu na kibiców chcial, aby odbyła się choć jedna seria zawodów.

- Wiedzieliśmy, że bardzo ważne jest to, aby te zawody się odbyły ze względu na licznie zgromadzoną pod skocznią publiczność. Kibiców było naprawdę bardzo dużo i myślę, że na wielu imprezach Pucharu Świata nie ma tylu widzów co tu w Szczyrku na mistrzostwach Polski - stwierdził Adam.

Reklama

Mistrz Polski przyznał również, że jest przygotowany na porażkę na krajowych zawodach.

- Jestem przygotowany na to, że się przegrywa, ale wiem, że muszę oddać dobry skok. Podobnie było w Willingen, gdzie ze skoku byłem zadowolony, ale nie z zajętych miejsc. Tu też skok był dobry, ale nie ukrywam, że miałem warunki dużo lepsze niż Robert Mateja.

Małysz jeszcze nie odczuwa tremy przed konkursami w Zakopanem, gdzie w sobotę i niedzielę odbędą się dwa konkursy Pucharu Świata.

- Gorączka zacznie się, jak już będę w Zakopanem i zobaczę oraz usłyszę kibiców. Konkursy w Zakopanem to obecnie najlepsza impreza w całym cyklu Pucharu Świata, więc każdy będzie chciał wygrać - zakończył mistrz Polski AD 2005.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne