Reklama

Reklama

Katarzyna Grzybowska-Franc: Dostęp do stołu i grający mąż to doskonałe połączenie

- Dostęp do stołu oraz grający zawodowo w tenisa stołowego mąż to doskonałe połączenie. Nie mogę narzekać na warunki treningowe, choć to nie World Tour - powiedziała brązowa medalistka mistrzostw Europy w singlu z 2018 roku Katarzyna Grzybowska-Franc.

Ostatni, przedwcześnie zakończony - z powodu pandemii koronawirusa - sezon ekstraklasy spędziła w Dojlidach Białystok. Drużyna zajęła ósme miejsce w stawce 10 zespołów, a zdecydowanie najlepszą zawodniczką była wielokrotna reprezentantka Polski, która wygrała 10 z 15 pojedynków. Trzy porażki poniosła w stosunku 2:3.

"Rozmawiam z klubami, ale nie mogę jeszcze powiedzieć nic konkretnego. Rzeczywiście przez sytuację z koronawirusem minimalnie opóźnia się okres podpisywania kontraktów. Mam nadzieję, że uda mi się już w niedługim czasie porozumieć z jednym z zespołów" - stwierdziła Grzybowska-Franc, która wcześniej grała m.in. w SKTS Sochaczew.

Reklama

W czasie pandemii koronawirusa zdecydowana większość pingpongistów trenuje w miejscu zamieszkania. Mało kto posiada stół do tenisa stołowego, dlatego są to głównie ćwiczenia siłowe, stabilizacyjne, rozciąganie itd.

"W tym bardzo ciężkim okresie również przede wszystkim postawiłam na trening fizyczny. Od trzech tygodni mam też dostęp do miejsca, w którym mogę potrenować na stole. Może nie są to warunki jak na World Tourze, ale mam do dyspozycji stół i grającego zawodowo męża, a to na dziś połączenie doskonałe" - podkreśliła pingpongistka, która za tydzień skończy 31 lat. Jej małżonek, Wiktor grał w pierwszoligowej drużynie Gorzovia Moje Bermudy.pl Gorzów Wielkopolski.

Grzybowska-Franc jest dwukrotną mistrzynią Polski w singlu. Na arenie międzynarodowej zdobywała m.in. medale indywidualnych i drużynowych ME, a z Natalią Partyką zajęła drugie miejsce w grze podwójnej turnieju finałowego World Tour. Wystąpiła także w igrzyskach w Londynie i Rio de Janeiro. Drużynową kwalifikację do Tokio wywalczyły Li Qian, Natalia Bajor i Partyka. Gdańszczanka po przerwie macierzyńskiej ostatnio nie grała w kadrze narodowej.

"W styczniu w portugalskim Gondomar dziewczyny wywalczyły prawo występu olimpijskiego zarówno w drużynie, jak i indywidualnie. Kto zagra w singlu, o tym zadecyduje trener Zbigniew Nęcek wraz z władzami Polskiego Związku Tenisa Stołowego. Czy można zmienić skład drużyny? Zapewne tak, ale byłoby to bardzo krzywdzące, gdyby któraś z wymienionych trzech zawodniczek nie pojechała do Japonii. Uważam, że w moim przypadku pozostaje walka o miejsce w ekipie w roli rezerwowej. Ale taka decyzja zapada dosyć późno" - przyznała Grzybowska-Franc. A z powodu przesunięcia igrzysk z 2020 na 2021 rok, zapadnie zapewne za kilkanaście miesięcy.

W dorobku tej tenisistki stołowej są także m.in.: złote medale MP w deblu i mikście. Od nowego sezonu być może częściej będzie pojawiała się w turniejach rangi Challenge i World Tour. Wcześniej jednak planowane są zgrupowania reprezentacji w odizolowanych Centralnych Ośrodkach Sportu.

"To bardzo ciężkie zadanie do zrealizowania, jednak gdyby się udało rzeczywiście odizolować zawodniczki to pomysł nie jest zły. Tylko nie umiem sobie do końca wyobrazić jakby to miało wyglądać. Sądzę, że jeszcze musi upłynąć trochę czasu zanim przywykniemy do takich specyficznych rozwiązań, a przede wszystkim, że przestaniemy się bać" - stwierdziła Grzybowska-Franc, która w Gdańsku najczęściej trenuje z Partyką, a niebawem do ośrodka dołączy np. lider męskiej ekipy narodowej Jakub Dyjas.

giel/ co/

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje