Reklama

Reklama

Kasperczak ostrzegał...

- Trzeba w przyszłości być ostrożniejszym! - powiedział "Dziennikowi Polskiemu" po meczu z Valerengą (0:0) szkoleniowiec Wisły Henryk Kasperczak.

- Powiedziałem wam w przeddzień meczu, że wcale łatwo nie będzie, że Valerenga ma interesujący styl i jest ruchliwym zespołem. - Więc panowie (zwrot do dziennikarzy - przyp. red.) będziecie się lepiej przygotowywać do rewanżu, ale my, w sztabie szkoleniowym, również. Musimy być mocni na sto procent.

Trener "Białej Gwiazdy" nie robi jednak tragedii z rezultatu osiągniętego przez jego zespół w Oslo. - Wynik jest pozytywny. Mecz rewanżowy gramy u siebie i szkoda byłoby zaprzepaścić dużą szansę awansu - wyjaśnił szkoleniowiec.

Reklama

Jako "głupią" określił trener czerwoną kartkę dla Damiana Gorawskiego, tłumacząc jednak przy tym piłkarza brakiem doświadczenia w meczach pucharowych. - Grał w Ruchu Chorzów, który miał mało spotkań z zagranicznymi rywalami. A tu "nie ma przeproś". Wszystkie takie nerwowe gesty mogą zaszkodzić drużynie - stwierdził Kasperczak. - Dobrze, że Damian dostał czerwoną kartkę w końcówce, bo gdyby to stało się wcześniej, mielibyśmy większy problem, grając w dziesiątkę.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje