Reklama

Reklama

Kapitan Cracovii nie płakał

Poniedziałkowa roszada na stołku trenera Cracovii nie zaskoczyła piłkarzy. Jedynie termin zmiany szkoleniowca zaskoczył Arkadiusza Barana, który w poniedziałek przebywał w rodzinnym Jarosławiu i na spotkanie z nowym trenerem bardzo się spieszył. - Prowadząc szampana nie piłem - śmiał się w poniedziałek Baran.

- Taka jest piłka. Ciężko mi powiedzieć, że byłem zaskoczony. Cracovii nie szło, była na ostatnim miejscu. Nie wiem czy to było rozwiązane za porozumieniem stron, czy w inny sposób. Dowiedziałem się o tym kiedy byłem w rodzinnym Jarosławiu i musiałem się śpieszyć do Krakowa. Spóźniłem się w pierwszy dzień i nie wiem jak trener na to zareaguje (uśmiech). Nie wyciągniecie ode mnie informacji czy były łzy lub piłem szampana. W samochodzie na pewno tego nie robiłem (śmiech). Oby teraz było lepiej.

Baran zdaje sobie sprawę z tego, że przyjście nowego trenera nie od razu odmieni oblicze drużyny: - Upłynie trochę czasu i myślę, że po kilku treningach poznamy się na metodach nowego trenera. Oby były dla nas przyjemne, oby mieliśmy znowu tą radość, której brakowało - przyznał "Baraja".

Reklama

Już we wtorek Cracovia podejmie ŁKS Łódź w ramach Remes Pucharu Polski. Będzie to pierwsza próba trenera Płatka, a kontuzjowany Baran trzyma mocno kciuki za sukces w tym spotkaniu: - Chciałbym, żeby była jakaś zmiana, żeby Cracovia wygrała z ŁKS-em. Trener ma okazję bardzo szybko się wykazać. Już we wtorek ciężkie spotkanie i zobaczymy jak to wypadnie. Przed nami jeszcze 7 kolejek i chcę, żebyśmy wygrali je z trenerem Płatkiem.

Widać, że piłkarze Cracovii mocno odetchnęli z ulgą po rezygnacji Stefana Majewskiego. Rozbawiony Baran żartował wczoraj z dziennikarzami. Wchodząc po schodkach na główną trybunę przyznał z szerokim uśmiechem: - Mnie już nawet nic nie boli.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje