Reklama

Reklama

Kamil Stoch: Głupi błąd

O przyspieszone bicie serca przyprawił kibiców w drugiej serii treningowej Kamil Stoch. Najlepszy polski skoczek ze skoczni normalnej upadł przy lądowaniu. Przez chwilę leżał nieruchomo, ale potem podniósł się i o własnych siłach zszedł ze skoczni.

- To był taki głupi błąd. "Zakantowała" mi narta, zbyt mocno ją wygiąłem i już się nie dało uratować tego lądowania. Przez chwilę się bałem, bo dość mocno uderzyłem barkiem o zeskok. Dlatego leżałem jakiś czas bez ruchu by sprawdzić czy wszystko w porządku. Na szczęście to był prawy bark a nie lewy (latem Kamil przeszedł poważny zabieg lewego barku po upadku w Zakopanem - przyp. red.) - szczęście w nieszczęściu. Chciałem nawet skakać w trzeciej serii, ale trener mi powiedział, że skoki są już dobre, powtarzalne, więc nie ma sensu, lepiej odpocząć.

Reklama

Kamil uspokaja, że upadek był niegroźny i nie wpłynie na jego formę. - To nic wielkiego. Jutro z pełnym zaangażowaniem pójdę na skocznię. Będę się normalnie skupiał na tym co mam zrobić.

- Od samego początku założyliśmy, że Kamil być może odpuści ten trzeci skok a upadek tylko przeważył. Chcemy, by spokojnie wypoczął i był świeży - mówił o decyzji sztabu Łukasz Kruczek.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje