Reklama

Reklama

Kadra Smudy prawie jak na mundial

Selekcjoner reprezentacji Polski Franciszek Smuda powoła na początku maja 23 piłkarzy, którzy zagrają w towarzyskich meczach z Finlandią, Serbią i Hiszpanią. Plany kadry przed wakacjami przypominać będą przygotowania... do mistrzostw świata lub Europy.

Biało-czerwoni (wówczas jeszcze pod wodzą Leo Beenhakkera) nie wywalczyli awansu do mundialu w RPA, ale w najbliższych tygodniach będą mogli poczuć się niemal jak przed wielką imprezą.

Reklama

Na przełomie maja i czerwca rozegrają trzy mecze, czyli tyle, ile w MŚ w 2002 i 2006 roku oraz Euro-2008. Na dodatek rywale będą wymagający, podobnie jak na wielkich turniejach. 29 maja zagrają w Kielcach z Finlandią, 2 czerwca podczas zgrupowania w Austrii - z Serbią, a sześć dni później w Murcji z mistrzem Europy - Hiszpanią.

Kolejnym podobieństwem do mundialu jest liczba powołanych zawodników (23), w tym trzech bramkarzy.

"Początkowo zamierzaliśmy sprawdzić dwóch, ale prawdopodobnie będzie ich trzech" - przyznał asystent trenera Smudy, Jacek Zieliński.

W tym gronie znajdzie się prawdopodobnie Artur Boruc, który od czasu objęcia kadry przez Smudę nie był jeszcze ani raz powołany.

"Boruc? Nie chcę na razie się wypowiadać, bo decyzja należy do selekcjonera. Osobiście mogę jednak powiedzieć, że bardzo cenię Artura. To świetny bramkarz, bardzo szybki, dobrze wyszkolony technicznie. Zasługuje na grę w reprezentacji" - podkreślił Zieliński.

"Ten piłkarz rzeczywiście jest bliski powołania do kadry" - powiedział drugi z asystentów selekcjonera, Hubert Małowiejski.

Bardzo możliwe, że w kadrze zadebiutuje również Adam Matuszczyk. Piłkarz FC Koeln był już powołany na styczniowy turniej o Puchar Króla w Tajlandii. Wówczas nie otrzymał jednak z klubu zgody na wyjazd.

"Jeśli piłkarz zadeklaruje chęć gry dla Polski, może liczyć na powołanie. O ile wiemy, taka wola z jego strony istnieje. Trener Smuda jest z nim w stałym kontakcie" - przyznał Hubert Małowiejski.

"Wiem, że selekcjoner ma o nim bardzo pozytywne zdanie" - dodał Jacek Zieliński.

Tymczasem wyjaśniła się już sprawa Eugena Polanskiego. Urodzony w Sosnowcu piłkarz FSV Mainz podjął decyzję, że nie będzie grał w polskich barwach.

"Za długo żyję w Niemczech i za często miałem na sobie koszulkę tego kraju. Poinformowałem o tym już trenera Smudę, który zaakceptował moją decyzję" - powiedział Polanski, który od 2005 roku występuje w reprezentacji Niemiec do lat 21 i jest jej kapitanem.

W związku ze zmianą terminów m.in. dwóch kolejek ekstraklasy Smuda zrezygnował z przeprowadzenia zaplanowanej na 25-28 kwietnia konsultacji szkoleniowej w Grodzisku Wlkp., w której mieli wziąć udział wyłącznie piłkarze z polskich klubów.

Teraz szkoleniowcy nadrabiają zaległości powstałe w okresie żałoby narodowej. W najbliższych tygodniach będą oglądać prawie wszystkie mecze ekstraklasy, w których wystąpią kandydaci do kadry, m.in. we wtorek Smuda wybrał się na mecz Wisła Kraków - Śląsk Wrocław, Zieliński pojechał do Kielc (Korona - GKS Bełchatów), a Małowiejski ogląda spotkanie Ruch Chorzów - Odra Wodzisław.

Franciszek Smuda kilkakrotnie podkreślał, że widzi w kadrze zawodników z polskiej ligi, dlatego tak dużą wagę przywiązuje do meczów w rodzimej ekstraklasie.

"Wartość piłkarzy z lig zagranicznych znamy bardzo dobrze, dlatego nie musimy ich tak często oglądać. Poza tym od kilku dni nie możemy udać się w dalszą podróż z uwagi na utrudnienia w ruchu lotniczym" - przypomniał Zieliński.

W miniony weekend asystent Smudy miał zarezerwowany lot do Francji, gdzie zamierzał obejrzeć mecz Auxerre - Lorient (4:1). Z powodu pyłu wulkanicznego unoszącego się na Europą musiał jednak odwołać podróż.

W zespole Auxerre występuje dwóch reprezentantów: Ireneusz Jeleń i Dariusz Dudka. Ten drugi odzyskał miejsce w składzie wicelidera francuskiej ekstraklasy.

"Być może uda mi się obejrzeć 15 maja spotkanie Auxerre - Sochaux. To na razie tylko plan, zresztą decyzja należy do trenera Smudy. To selekcjoner ustala, gdzie mamy jeździć" - podkreślił Zieliński.

Smuda często wybiera niemiecki kierunek. W ostatnich tygodniach gościł tam dwukrotnie, oglądając w Bundeslidze m.in. mecze Werderu Brema (również w Lidze Europejskiej z Valencią). Powód był oczywisty - obserwacja Sebastiana Boenischa. W jego przypadku sprawa wygląda tak samo jak np. z Polanskim czy Matuszczykiem. Selekcjoner czeka na deklarację piłkarza w sprawie wyboru drużyny narodowej.

Czasami zmiany planu podróży są wymuszone kontuzjami zawodników. Hubert Małowiejski miał wybrać się w najbliższych dniach na mecz Catanii, żeby obejrzeć w akcji Błażeja Augustyna. Ciężka kontuzja kolana sprawiła jednak, że temat gry byłego obrońcy Legii Warszawa w kadrze jest na razie nieaktualny.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama