Reklama

Reklama

Kadra ciężarowców trenuje na zgrupowaniu w Spale

W Centralnym Ośrodku Sportu OPO w Spale dobiega końca pierwsze w tegorocznym sezonie zgrupowanie kadry mężczyzn w podnoszeniu ciężarów prowadzone przez nowego szkoleniowca Jacka Chruściewicza, który objął reprezentację po Mirosławie Chorosiu.

Z dziesięciu medali zdobytych na igrzyskach olimpijskich w Londynie w 2012 roku, ciężarowcy wywalczyli dwa - złoty Adrian Zieliński w kategorii 85 kg i brązowy Bartłomiej Bonk w 105 kg. To spowodowało, że podnoszenie ciężarów zostało zaliczone w nowym podziale dyscyplin olimpijskich do tzw. grupy złotej, strategicznej w systemie przygotowań do igrzysk w Rio de Janeiro w 2016 roku.

- To była dla nas bardzo radosna wiadomość, władze sportowe doceniły nasz dorobek, teraz - mam nadzieję - będziemy mogli się spokojnie, bez żadnych obaw przygotowywać do najważniejszych imprez, mistrzostw świata i Europy, a w perspektywie igrzysk olimpijskich - powiedział prezes PZPC Szymon Kołecki, który przyjechał do Spały bezpośrednio po powrocie z Budapesztu, gdzie po raz pierwszy oficjalnie spotkał się z prezydentem Światowej Federacji Podnoszenia Ciężarów (IWF) dr Tamasem Ajanem.

Reklama

- Wcześniej znałem Ajana jako zawodnik, teraz spotkałem się z nim jako szef PZPC. Spotkanie było owocne, pogratulował mi wyboru, później rozmawialiśmy o organizacji w Warszawie październikowych mistrzostw świata seniorów. Nareszcie mam w ręku mapę drogową przygotowań, wiem, co i do kiedy musi być gotowe. Mistrzostwa świata muszą być zorganizowane perfekcyjnie i jestem przekonany, że będą - dodał dwukrotny srebrny medalista olimpijski w kategorii 94 kg.

W Spale będzie trenować do soboty jedenastu zawodników. Nie ma wśród nich Zielińskiego i największego pechowca w polskiej ekipie Marcina Dołęgi (kat. 105 kg). Obaj uzgodnili z prezesem PZPC i trenerem kadry, że nie wezmą udziału w tym zgrupowaniu. Przygotowania rozpoczną od trzytygodniowego obozu w Zakopanem, który rozpoczyna się pod koniec lutego.

- Wróciłem do pracy z kadrą po szesnastu latach przerwy, ale w tym czasie zawsze byłem na bieżąco z ciężarami, znałem wszystkich zawodników, nie było potrzeby +docierania się+. Jak na ten okres przygotowań, uważam że zawodnicy są w dobrej dyspozycji, niektórzy mają drobne urazy, ale nie wpływa to znacząco na ich poziom sportowy - powiedział trener Chruściewicz.

W sezonie 2013 pierwszym ważnym sprawdzianem ciężarowców będą zaplanowane na początek kwietnia mistrzostwa Europy w Albanii. Kwalifikacje do reprezentacji będą trwały w lutym i marcu, wstępny skład będzie znany po obozie w Tatrach. Dzisiaj wiadomo, że w Tiranie na pomoście nie wystąpią Zieliński i Arsen Kasabijew.

- Obaj przeszli pod koniec ubiegłego roku operacje związane z kontuzjami, nie ma szans, aby po rehabilitacji przygotowali formę na początek kwietnia. Nie można w ich przypadku dopuścić do ewentualnego odnowienia urazów, dlatego ich głównym zadaniem będzie walka o medale podczas mistrzostw świata na Torwarze. Sprawa startu Bonka i Dołęgi w Albanii jest nadal otwarta. Jeżeli ich forma będzie wysoka, gwarantująca medal, być może tam pojadą. Decyzje zapadną jednak tuż przed wyjazdem - wyjaśnił szkoleniowiec.

Adrian Zieliński i Marcin Dołęga, choć oficjalnie w zgrupowanie udziału nie biorą, w czwartek rano pojawili się w spalskiej hali, gdzie zajęcia mieli inni kadrowicze, aby spotkać się z dziennikarzami.

- Po igrzyskach potrzebowałem odpoczynku, teraz kończę załatwiać sprawy osobiste i wracam do pracy. Sądzę, że na przełomie marca i kwietnia wejdę już w trening z poważnymi obciążeniami. Nie jest to łatwe, wszystko boli, ale cel jest jeden - stanąć na podium mistrzostw świata, najlepiej na najwyższym stopniu - zadeklarował Zieliński.

Dołęga po londyńskiej "wpadce" chce się zrehabilitować. Zawodnik bydgoskiej Zawiszy dokładnie przeanalizował przyczyny porażki, wie, że to była jego wina.

- Byłem zbyt pewny siebie, za bardzo uwierzyłem, że już mam medal. Teraz mam w sobie znacznie więcej pokory, ale chcę nadal walczyć. Jeżeli po treningach w marcu będę wiedział, że stać mnie na taki wynik w Tiranie, który teoretycznie powinien dać medal (około 410 kg w dwuboju), pojadę tam. Jeżeli nie uzyskam na początku kwietnia wysokiej formy, wolę zostać w kraju i skupić się na mistrzostwach świata - przyznał Dołęga.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje