Reklama

Reklama

Juventus wygrał na San Siro, Milan lepszy od Romy

Juventus Turyn po zwycięstwie w Mediolanie nad Interem 2:1 ponownie jest liderem piłkarskiej ekstraklasy Włoch. Gospodarze mogą po tej porażce na dłużej ugrzęznąć w dolnych rejonach tabeli.

Serie A - zobacz wyniki, strzelców, składy, terminarz i tabelę

Reklama

W sobotni wieczór piłkarze "Starej Damy" stracili prowadzenie na rzecz Milanu, który wygrał z Romą, ale pozwolili im cieszyć się z tego faktu, ledwie trzy godziny.

Na San Siro goście objęli prowadzenie w 12. minucie. Strzał Alessandro Matriego zdołał obronić co prawda Luca Castellazzi, ale był bezradny wobec dobitki Czarnogórzanina Mirko Vucinica. Inter wyrównał 16 później po soczystym uderzeniu Brazylijczyka Maicona, który chwilę później trafił w poprzeczkę. Z remisu miejscowi cieszyli się jednak tylko pięć minut, bo w 33. minucie po dwójkowej akcji Matriego z Claudio Marchisio ten drugi zdobył gola dla "Bianconerrich".

Trener Interu Claudio Ranieri, choć jego zespół przegrał piąty mecz w sezonie i jest 16. w tabeli, nie robił tragedii. "Toczyliśmy wyrównany bój z drużyną, która uchodzi za faworyta rozgrywek. Przegraliśmy, ale taki jest sport" - zaznaczył szkoleniowiec, który podkreślił, że "widzi postęp w grze swojej drużyny"

Ekipa z Turynu jest niepokonana w Serie A i prowadzi w tabeli z dorobkiem 19 pkt. Dwa mniej zgromadził do tej pory Milan, który w sobotę pokonując w Rzymie Romę 3:2 odniósł czwarte z rzędu zwycięstwo. Dwie bramki dla mistrza Włoch zdobył Szwed Zlatan Ibrahimovic, a jedno trafienie dołożył Alessandro Nesta.

Dla gospodarzy w pierwszej połowie trafił Argentyńczyk Nicolas Burdisso, a trzy minuty przed końcem regulaminowego czasu gry drugą bramkę zdobył Hiszpan Bojan Krkic, ale gospodarzom zabrakło czasu na doprowadzenie do remisu.

"Za wcześnie rozmawiać o obronie tytułu. Zagraliśmy dziś świetny mecz, mogliśmy zdobyć jeszcze jedną, nawet dwie bramki więcej, ale przed nami wciąż daleka droga" - przyznał Ibrahimovic.

Edinson Cavani zdobył bramkę już kilkadziesiąt sekund po rozpoczęciu spotkania, a mimo to jego Napoli przegrało na wyjeździe z Catanią 1:2. Głównymi aktorami meczu byli Latynosi.

Błyskawiczny gol Urugwajczyka - czwarty w tym sezonie - na niewiele się zdał. W 25. minucie gospodarze wyrównali. Obrońcy Napoli zdołali zablokować strzał Argentyńczyka Alejandro Gomeza, ale przy dobitce Giovanniego Marchese byli bezradni.

Tuż przed przerwą po drugiej żółtej kartce boisko opuścił argentyński pomocnik Napoli Mario Santana. W 48. minucie zwycięstwo Catanii zapewnił celnym strzałem głową Argentyńczyk Gonzalo Bergessio.

Dowiedz się więcej na temat: Edinson Cavani | milan | AS Roma

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama