Reklama

Reklama

Justyna Kowalczyk: Mam wspaniałych chłopców

Obsypana w sobotę nagrodami finansowymi i rzeczowymi za trzy medale olimpijskie zdobyte w igrzyskach w Vancouver Justyna Kowalczyk podkreśliła, że tych sukcesów nie osiągnęłaby bez wsparcia życzliwych jej osób. - Mam wspaniałych chłopców - pochwaliła się.

Podczas gali w Centrum Olimpijskim im. Jana Pawła II w Warszawie, będącej podsumowaniem występu reprezentacji kraju w 21. zimowych igrzyskach, Piotr Nurowski w towarzystwie przedstawicieli sponsorów wręczył wielkie czeki oznaczające nagrody pieniężne dla medalistów i ich szkoleniowców.

Reklama

Za złoto, srebro i brąz biegaczka narciarska z Kasiny Wielkiej otrzymała pół miliona złotych. Do tego doszły jeszcze upominki, m.in. dwa wysokiej klasy zegarki. Kowalczyk odebrała też zaległą Wielką Honorową Nagrodę Sportową PKOl za rok 2009.

Nieco wcześniej prezydent RP Lech Kaczyński udekorował "czarną damę" (w takim stroju wystąpiła) Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski.

W swych pierwszych słowach, po odebraniu wspomnianych nagród, Kowalczyk od razu zaznaczyła, że na jej sukces pracował zespół fantastycznych osób. To przede wszystkim Aleksander Wierietielny, pod okiem którego trenuje już 10 lat, i ... wspaniali chłopcy.

- W cudzysłowiu oczywiście, bo to dorośli mężczyźni: Rafał Węgrzyn, Mateusz Nuciak i Estończycy Are Mets i Peep Koidu. Są najlepsi na świecie. W Kanadzie, i nie tylko, bo w całym sezonie, wykonali ogromną pracę. A przyznam, że czasami ze mną łatwo nie było, bo każda kobieta jakieś tam humory swoje ma - powiedziała zawodniczka AZS AWF Katowice.

Dodała, że mało kto zdaje sobie sprawę z tego, co trzeba zrobić - poza dobrą formą sportową - by jeszcze narty jechały do podium szybciej niż te na nogach rywalek.

- To tajemnica moich chłopców. Dzięki nim mogłam wygrać o pół stopy z Norweżką Steirą walkę o brązowy medal w biegu łączonym na 15 km, a o centymetry z jej rodaczką Bjoergen pojedynek o złoto na 30 km - wspomniała.

W tym sezonie Kowalczyk zgarnęła wszystkie możliwe trofea jakie były do zdobycia - FIS-owskie w zawodach Pucharu Świata (Mała i Duża Kryształowa Kula), za Tour de Ski, i po jednym medalu olimpijskim z każdego koloru.

- Tak, mam już wszystko, co chciałam osiągnąć w biegach narciarskich - przyznała. - Ale będę trenować dalej. Co z tego wyjdzie, zobaczymy. Jestem szczęściarą, bo mam fantastycznego trenera i wspaniały zespół. W takim, albo jeszcze większym składzie, będziemy walczyć o kolejne trofea. Czy nie zabraknie mi motywacji? Mam nadzieję, że nie. Oby tylko zdrowie dopisało - zaznaczyła Justyna Kowalczyk.

Dowiedz się więcej na temat: Justyna Kowalczyk | Kowalczyk | Justyna

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje