Reklama

Reklama

Joanna Kaczor: Przed nami kluczowe mecze

- Trzeba o pojedynku z Holandią zapomnieć i skupić się na kolejnych przeszkodach - powiedziała INTERIA.PL atakująca reprezentacji Polski siatkarek Joanna Kaczor.

- Trzeba o pojedynku z Holandią zapomnieć i skupić się na kolejnych przeszkodach - powiedziała INTERIA.PL atakująca reprezentacji Polski siatkarek Joanna Kaczor.

Czy już ochłonęłyście po porażce z Holandią?

- Ciężko było się z tym pogodzić. Niestety, czasami zdarzają się takie mecze. Naprawdę nie wiem, co takiego się wydarzyło, że nie potrafiłyśmy sobie poradzić w przyjęciu i na zagrywce. Myślę jednak pozytywnie. Przed nami trzy mecze w drugiej rundzie mistrzostw, które będą dla nas kluczowe.

Czy analizowałyście przyczyny przegranego spotkania z "Pomarańczowymi"?

- Rozmawiałyśmy o tym meczu w niedzielę, a dziś jest już taki czas, że trzeba o tym pojedynku zapomnieć i skupić się na kolejnych przeszkodach.

Reklama

- Awans do półfinału jest wciąż realny. Przed Wami trzy mecze, które trzeba wygrać. Proszę scharakteryzować najbliższe rywalki. Zacznijmy od Belgii.

- Jest to bardzo waleczny zespół. Mają dwie dodatkowe zawodniczki Lisbet Vindevoghel i Virginie de Carne, które zdobywają swoje punkty. Na pewno nie będzie to łatwe spotkanie. Musimy zagrać odważnie zagrywką, odważnie w ataku i dużo lepiej w przyjęciu.

W tym roku w Rzeszowie i Weronie toczyłyście ciężkie boje z Belgijkami.

- To nas tylko zmotywuje. Wiemy doskonale, że będziemy musiały włożyć dużo energii, żeby pokonać rywalki.

W środę czeka Was pojedynek z Rosją.

- Bardzo silny zespół, ale Belgijki w niedzielę pokazały, że można je postraszyć. Belgijki były bardzo blisko wygranej, a skoro one prowadziły wyrównaną walkę, to my również możemy i stać nas na zwycięstwo.

Czy Rosjanki mają jakiś słaby punkt, który chciałybyście wykorzystać?

Trudno mi powiedzieć. Nie widziałam tego zespołu w nowym składzie. Myślę, że nasz sztab szkoleniowy przekaże nam wszystkie niezbędne informacje na ich temat.

Atutem Rosjanek były zawsze mocny atak i wysoki blok.

- Mają Jekaterinę Gamową, Tatianę Koszelewą i inne bardzo dobre zawodniczki. Na pewno grać przeciwko nim nie jest łatwo. Natomiast myślę, że grając szybko na siatce, my też mamy swoje atuty.

I na koniec Bułgaria.

- Z tym zespołem akurat nie przyszło nam grać w tym roku. Na pewno jest to ciekawy zespół. Mają w składzie wysokie zawodniczki i na pewno tanio skóry nie sprzedadzą.

W dotychczasowych meczach ani na chwilę nie usiadła Pani na ławce rezerwowych. Czy nie brakuje Pani chwili oddechu?

- Nie może mi to przeszkadzać. Taka jest moja rola. Mam zdobywać punkty. Jeżeli trener Matlak uzna, że potrzebuję zmiany, to na pewno będę się cieszyła, bo wiem, że Natalia Bamber zastąpi mnie bardzo dobrze.

Rozmawiał w Łodzi Robert Kopeć

Czytaj także:

Jerzy Matlak: Żadnych cudów, ani kuglarstwa

Aleksandra Jagieło: Rosjanki to nie maszyny

Doroty Pykosz sposób na Gamową

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL