Reklama

Reklama

Jest na wylocie z Cracovii

Napastnik Cracovii, Kamil Witkowski jest bliski odejścia z drużyny. Piłkarz podczas wczorajszego sparingu "Pasów" z Przebojem Wolbrom tak zdenerwował trenera Artura Płatka, że ten zdjął go z boiska, a w jego miejsce wpuścił obrońcę.

Czym Witkowski wyprowadził z równowagi szkoleniowca? Zdaniem Płatka snajper nie angażował się w grę.

- Ta zmiana wynikała ze sposobu poruszania się Kamila po boisku. Mam już tego powoli dość i muszę to na spokojnie przeanalizować. Po dzisiejszym meczu jest on bardzo daleko od wyjazdu na obóz do Hiszpanii, ale są jeszcze trzy dni - wyjaśnia trener Cracovii na oficjalnej stronie klubowej.

Sam Witkowski przyznaje, że ma kilka ofert z Ekstraklasy, lecz najpewniej wyląduje w Górniku Łęczna, który kusi go już od kilku tygodni. Tam już czeka na niego Wojciech Stawowy.

Reklama

Mało realne, lecz wciąż prawdopodobne jest, że miejsce 25-latka w Cracovii zajmie napastnik Górnika Łęczna, Jakub Grzegorzewski. W innym wypadku będzie to Jakub Kaszuba, który obecnie znajduje się w kadrze Młodej Ekstraklasy "Pasów", lecz dzielnie walczy o powrót do pierwszej drużyny.

To nie pierwszy konflikt Witkowskiego z Płatkiem. Znany ze specyficznego stylu gry napastnik, po raz pierwszy został przedwcześnie zdjęty z boiska w grudniowym meczu z Jagiellonią Białystok. Wtedy szkoleniowiec zarzucił zawodnikowi nie angażowanie się w walkę.

"Już w 10 minucie zastanawiałem się, czy nie ściągnąć Kamila z boiska. Jeżeli ktoś nie ma na sobie ani kropli potu, a jego spodenki są czyste, to nie będzie grał w mojej drużynie" - grzmiał wówczas Płatek, ale w końcu pogodził się z piłkarzem.

Po środowym sparingu jego cierpliwość się skończyła. "To nie przedszkole" - wypalił. Wszystko wskazuje, że drogi obu panów rozejdą się przynajmniej na czas rundy wiosennej.

Reklama

Reklama

Reklama