Reklama

Reklama

Jest diagnoza dla Małysza!

Odbicie jest za krótkie, przez co całemu wyjściu z progu brakuje płynności - taka jest diagnoza Hannu Lepistoe, który obserwuje trenującego w Lahti Adama Małysza - czytamy w "Dzienniku". "Wybijający się w powietrze Adam wykonuje szybki, krótki ruch. Z tego powodu całe odbicie jest mało płynne. My też to widzieliśmy" - twierdzi Kruczek.

Recepta Fina na poprawę tego złego nawyku jest jedna i to dość prosta. "Trzeba skakać, skakać, skakać..." - zdradza Kruczek.

I Małysz skacze. Podobnie jak na zgrupowaniach kadry trenuje w Finlandii dwa razy dziennie. Po początkowych kłopotach spowodowanych zaginięciem nart warunki pogodowe na razie mu sprzyjają. Wczoraj w zajęciach trochę przeszkadzał wiatr, lecz Lepistoe mógł realizować swój program naprawienia Adama.

Kruczek, który w tym czasie jest w Zakopanem na zgrupowaniu z resztą kadry, nie uważa oddania swojego najlepszego zawodnika w ręce innego trenera za policzek. "Byłoby tak, gdyby to działo się za moimi plecami. Ale my wszystko ustalaliśmy z Adamem. W innych krajach takie konsultacje to jest normalna sytuacja" - przekonuje trener Polaków.

Reklama

Powrót Małysza do kraju zaplanowany jest na wtorek. Może się opóźnić, ale maksymalnie o jeden dzień. W czwartek Małysz musi wystartować w kwalifikacjach do piątkowych zawodów na Wielkiej Krokwi.

Co będzie, jeśli Małysz zadowolony z efektów treningów z Lepistoe zażyczy sobie, by współpraca z Finem trwała dłużej? "Zrobimy wszystko, żeby zawodnicy czuli się komfortowo" - obiecuje Kruczek.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje