Reklama

Reklama

Jazda szybka, czyli maraton na czterech kółkach

Jazda na rolkach należy do coraz bardziej popularnych form aktywnego spędzania wolnego czasu. Wersja rekreacyjna znacznie różni się jednak od inline speed skating, czyli jazdy szybkiej, w której reprezentacja Polski ściga się w zawodach rangi mistrzowskiej za granicą. Konkurencje rozgrywają się na kilku dystansach na torze oraz ulicy. Najdłuższy z nich to maraton.

Osobą, która najlepiej orientuje się w świecie wrotkarstwa szybkiego, jest Aleksandra Glamkowska. Zawodniczka UKS-u Orlica Duszniki-Zdrój swój pierwszy trening odbyła w wieku ośmiu lat. Mając 16 lat, pierwszy raz otrzymała powołanie na zawody rangi mistrzowskiej. Z orzełkiem na piersi jeździ do dziś, będąc najszybszą Polką minionego sezonu. Sukcesy na rolkach nasuwają jednak pytanie, dlaczego zawodniczka nie zdecydowała się na łyżwiarstwo szybkie, które w przeciwieństwie do jazdy szybkiej na rolkach, jest dyscypliną olimpijską.

Reklama

- Łyżwiarstwo było dodatkiem uzupełniającym treningi w zimie. Za namową trenerów poszłam do szkoły w Zakopanem, aby położyć mocniejszy nacisk na treningi łyżwiarskie na tamtejszym torze, bo osiągnięte wyniki na pierwszych zawodach zapowiadały się całkiem dobrze. Chociaż w trzeciej klasie zakończyłam naukę w SMS-ie, to co roku startuje w mistrzostwach Polski, z których zawsze przywożę medale - mówi Aleksandra Glamkowska.

Łyżwa a rolka

Łyżwiarstwo nie było jednak drogą dla reprezentantki dusznickiego klubu. Całoroczne treningi na lodzie zapewnione mają tylko członkowie kadry narodowej. Reszta zapaleńców ich finansowanie musi brać na swoje barki. Jak sama mówi, chyba zabrała się za łyżwy zbyt późno i nie widząc dla siebie szansy na czołówkę, zrezygnowała po czterech latach na rzecz pokrewnej dyscypliny.

- Wszystko ma swoje plusy i minusy. Okres, w którym przez chwile trenowałam łyżwiarstwo, dał mi do zrozumienia, że jednak zdecydowanie wole rolki. Pomimo że nie jest to dyscyplina olimpijska, nie ma to dla mnie znaczenia. Robię to, co lubię - tłumaczy reprezentantka Polski.

Fanów jazdy na rolkach nie brakuje, co zaobserwować można w alejkach parkowych w cieplejsze dni. Jazda szybka rządzi się jednak swoimi prawami. To zupełnie inna bajka niż ta na rolkach typu fitness.

- W jeździe szybkiej na rolkach posiadamy niższego buta (nie wyższego niż kostka), dłuższą płozę oraz większe kółka. W takim sprzęcie o wiele szybciej uzyskujemy prędkość oraz łatwiej ją utrzymujemy. W rolce fitness jest natomiast odwrotnie. Wysoki but, który stabilizuje kostkę, mniejsze kółka i krótsza szyna, zapewniająca większy komfort podczas jazdy po mieście. Często buty do jazdy szybkiej, są robione na podstawie odlewu stopy, aby zmaksymalizować poziom kontroli nad rolką i komfort jazdy - wyjaśnia Glamkowska.

Cztery sekundy do mistrzyni świata

22-latka ma na swoim koncie między innymi występ w barwach narodowych podczas The World Games we Wrocławiu w 2017 roku oraz na tegorocznych World Roller Games. Ściganie się u boku najlepszych zawodników świata to wielkie przeżycie. Młoda zawodniczka ma w swoim CV jednak znacznie więcej sukcesów.

- W 2019 roku wygrałam wszystkie edycje Pucharu Polski oraz mistrzostwa Polski na dystansie 42 km. Jeśli chodzi o imprezy tej samej rangi - MP torowe oraz uliczne, uzyskałam osiem tytułów mistrzyni Polski i jeden tytuł wicemistrzyni - dodaje zawodniczka.

Na mistrzostwa Europy do Pampeluny Polacy pojechali w siedmioosobowym składzie. Najlepiej z naszych reprezentantów startujących w konkurencji maratońskiej spisał się Marek Kania, zajmując 12. miejsce. Glamkowska dojechała na metę w pierwszej grupie z 21. czasem. "Biało-Czerwoni" meldowali się już jednak w historii w najlepszej trójce, lecz na krótszym dystansie - 300 metrów.

- Szczerze mówiąc, na międzynarodowym tle wypadamy słabo, ale jestem pewna, że niedługo to się zmieni. Polski Związek Sportów Wrotkarskich na najbliższe lata ściągnął do nas utytułowanego jako zawodnika, jak i trenera Włoch - Gregorego Duggento. Raz w miesiącu odbywają się kilkudniowe konsultacje, które mają na celu małymi kroczkami zbliżać nas do najlepszych. Ja dzięki pracy mojej i mojego trenera (jednocześnie mojego chłopaka), w tym roku na maratonie podczas World Roller Games, dojechałam razem z czołówką do mety. Do mistrzyni świata zabrakło mi zaledwie cztery sekundy - mówi Aleksandra Glamkowska.

Gdańsk kontra Berlin, czyli maraton na rolkach

W Polsce fani jazdy szybkiej mogą spróbować swoich sił na przykład podczas Cracovii Marathonu na rolkach. Latem w Gdańsku odbywa się też Maraton Sierpniowy, w którym profesjonaliści startują obok całej rzeszy amatorów. Samego maratonu na rolkach nie można porównywać do tego w wersji tradycyjnej - biegowej. To zupełnie inny rodzaj wysiłku.

- Najlepsze nacje w tej dyscyplinie to Kolumbia, Hiszpania, Włochy oraz Francja. W zasadzie wyścigi organizowane u nas w kraju niewiele różnią się od tych za granicą. Jedynie czołówka jest mocniejsza - wyjaśnia 22-latka.

Podczas tegorocznej edycji Maratonu Sierpniowego, na ulice Gdańska wyjechało około 800 rolkarzy na trzech dystansach. Jedną z gwiazd był Bart Swings - łyżwiarz szybki, rekordzista świata w jeździe szybkiej na rolkach na dystansie maratońskim. Dwunastokrotny mistrz świata z Belgii, na pokonanie ponad 42 km na rolkach potrzebował w Gdański godziny, pięciu minut trzydziestu sekund.

Trzy tory i niebezpieczne ulice

Największą zmorą sportowców jest brak odpowiedniego miejsca, gdzie można by trenować na dużych prędkościach. Aktualnie w Polsce mamy trzy profesjonalne tory do jazdy szybkiej - w Dusznikach-Zdroju, Tomaszowie Lubelskim oraz we Wrocławiu.

- Tory są darmowe z wyjątkiem Wrocławia. Tam niestety za skorzystanie z obiektu musimy zapłacić sporą sumę. Jeśli chodzi o ulicę, ciężko jest znaleźć odpowiednią prostą i na tyle szeroką drogę, aby pojeździć bezpiecznie, Często trenuję na normalnych drogach w asyście mojego chłopaka kolarza, który jedzie przede mną na rowerze i w razie nagłego hamowania pomaga mi się zatrzymać. Sama raczej nie wybieram się na drogi uczęszczane przez samochody, bo jest to po prostu za niebezpieczne - twierdzi reprezentantka Polski.

Oprócz trenowania swojej ulubionej dyscypliny zawodniczka pomaga też innym zaprzyjaźnić się z rolkami. Sporą frajdę sprawia jej praca z najmłodszymi, których, jak się okazuje, wcale nie trzeba szczególnie przekonywać do wyboru właśnie tej dyscypliny sportu.

- Dzieci w pewnej szkole miały do wyboru zajęcia na rolkach lub inny sport. Ponad 80 procent uczniów wybrało lekcje z jazdy szybkiej, co bardzo mnie to ucieszyło. Świadczy to o tym, że rolki stają się coraz bardziej lubiane przez dzieciaki - kończy Aleksandra Glamkowska.

Aleksandra Bazułka

Dowiedz się więcej na temat: wrotki | łyżwiarstwo szybkie | jazda na rolkach | rolki

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje