Reklama

Reklama

Jak wyłożymy się, to przez stadiony!

- Gdyby UEFA chciała nam odebrać ME, to pomyślałbym, że jest 1 kwietnia. Najważniejsze są stadiony, z drogami jakoś sobie poradzimy - zapewniał w Kontrwywiadzie RMF FM Marcin Herra, szef spółki PL 2012, przygotowującej Polskę do mistrzostw Europy.

Według Herry, za rok Polska będzie jednym wielkim placem budowy. Wzorem pracowitości mają być Chińczycy Tam praca wre 24 godziny na dobę. U nas tylko osiem - dodał.

Konrad Piasecki: Ile razy pan już sobie pomyślał: Po co mi to było? W co ja się wpakowałem?

Marcin Herra: Ani razu. Ja jestem od dwóch miesięcy w tym projekcie i codziennie upewniam się, że to jest najciekawszy i najbardziej kompleksowy projekt, jaki może być realizowany w Polsce.

I żadnych chwil zwątpienia, wątpliwości?

- Nie.

Ale pan wie, że Polacy, patrząc na ślamazarne tempo budowy dróg, linii kolejowych i stadionów, przeżywają zwątpienie.

Reklama

- To jest rzeczywiście tak, że dopóki nie zobaczymy łopat wbitych w miejsce budowy lub dźwigów na stadionach, nie widać tego realnego przedsięwzięcia. A z drugiej strony ja wiem, że nad tym pracuje kilkaset osób, czy to w biurach architektonicznych, gdzie są przygotowywane szczegółowe projekty, gdzie za chwilę będą przetargi na wykonawstwo. Wiem, że wszystko idzie zgodnie z planem.

Ale gdyby dzisiaj Michel Platini zwołał konferencję i powiedział: ?Odbieramy Polsce i Ukrainie Euro 2012? To co?

- To bym pomyślał, że mamy 1 kwietnia. Nie dalej jak dwa tygodnie temu eksperci UEFA byli w Polsce przez dwa dni i oceniali, jaki jest postęp w realizacji budowy stadionów. Przez 4 tygodnie przygotowywaliśmy się do tej wizyty i UEFA powiedziała, że wdrożyliśmy dokładnie to, czego chcieli. Dokładnie tę metodologię zarządzania projektami.

To dlaczego jest tak, że 41 proc. Polaków wątpi, że uda nam się zdążyć z przygotowaniami, a ponad 30 proc. obawia się, że Polsce może zostać odebrane prawo do organizacji imprezy?

- A to jest właśnie różnica między nami. Bo 59 procent wierzy, że nam się uda i budujmy na tych 59 i przekonujmy pozostałych, że to jest historyczne wydarzenie i nie zmarnujmy tej szansy.

W ramach zarażania optymizmem będzie mnie pan przekonywał, że 900 kilometrów autostrad zbudujemy bez problemu, a 2100 kilometrów dróg ekspresowych też nie będzie stanowiło żadnego obciążenia? Nie będzie żadnych opóźnień?

- Są priorytety Euro. Są to stadiony, porty lotnicze, baza hotelowa, komunikacja w mieście, telekomunikacja IT, jest własność intelektualna, jest opieka medyczna, jest promocja.

Czyli bez dróg i bez kolei jakoś sobie poradzimy?

- Chciałbym powiedzieć, że 800 czy 900 kilometrów dróg nie wpływa na to, czy zorganizujemy świetną imprezę, a na pewno będziemy mieli tyle więcej kilometrów autostrad, niż dziś. I one będą pracowały po roku 2012, więc stawiajmy dobrze akcenty. Jest to wielka szansa na to, byśmy zrobili rzeczy, których dotychczas nie zrobiliśmy.

Mówiąc wprost: pan uważa, że najważniejsze, żeby były stadiony. Jak będą stadiony, będzie Euro. Wszystko pozostałe da się jakoś nadrobić.

- Nie można zorganizować Mistrzostw Europy w piłce nożnej bez stadionów.

Warszawa, Gdańsk, Kraków, Chorzów, Wrocław i Poznań? Czy rzeczywiście musimy budować sześć stadionów? Nie lepiej się skupić na czterech ale tak, żeby je zrobić?

- Trzeba pamiętać, że budujemy trzy, a modernizujemy trzy, bo w Poznaniu i w Krakowie remontujemy je. One są już na bardzo zaawansowanym poziomie i tutaj nie ma żadnego ryzyka. W Chorzowie duży Stadion Narodowy też jest modernizowany. Budujemy trzy nowe stadiony w dużych ośrodkach miejskich, gdzie jest wystarczająca zbiorowość ludzi, by te stadiony się co dwa tygodnie zapełniały, by pracowały i przynosiły pieniądze. To jest pełna racja, że potrzebujemy takich stadionów.

Nie uważa pan, że jest w tym trochę polityki, której z trudem przychodzi powiedzieć któremuś miastu ?nie?? Nie lepiej byłoby naprawdę postawić na cztery i zrobić te cztery, niż drżeć o każdy z tych sześciu?

- Są cztery miasta podstawowe i dwa alternatywne. My pracujemy dzisiaj na zasadzie jednego zespołu i chcemy, by wszystkich sześć miast było przygotowanych pod decyzję UEFA. UEFA podejmie tę decyzję, czy impreza odbędzie się w trzech, czterech, czy w sześciu miastach.

Czy najbardziej zagrożony nie jest ten stadion, który ma być wizytówką tych mistrzostw? Mam na myśli warszawski Stadion Narodowy. Tam każdy dzień opóźnienia może sprawić, że harmonogram zawiśnie na włosku i że się nie uda.

- Stadion Narodowy jest rzeczywiście najbardziej kompleksowy i faktycznie potrzebujemy najwięcej czasu na jego budowę i dlatego będzie otwarty w połowie 2011 roku. Rzeczywiście na każdym stadionie każdy dzień opóźnienia będzie trudny do nadrobienia. Jestem przekonany, że na takim etapie, na jakim dzisiaj jesteśmy, mamy jeszcze zapasy, chociażby w zakresie takim, że dziś przewidujemy pracę przez osiem godzin, a możemy spokojnie wydłużyć ją na dziesięć czy dwanaście. Chińczycy są dobrym przykładem. Tam praca wre 24 godziny na dobę.

Tak, ale ich standardy pracy i traktowania ludzi są zupełnie inne. Chce pan zaprowadzić standardy chińskie w Polsce?

- Absolutnie nie. Chcę na to patrzeć jak na wyzwanie i pytać, co należy zrobić, by osiągnąć cel.

Jest kwiecień 2008 r., pan jest optymistą. Czy jest jakaś data graniczna, przy której pan powie, że jest niedobrze?

- Zakładam, że gdy będziemy rozmawiać za rok, to na wszystkich sześciu obiektach rozpoczną się prace, zobaczymy prace na portach lotniczych, czyli ? ogromny plac budowy. Dokładnie za rok zobaczymy pracujących wszędzie robotników, którzy budują stadiony, autostrady i porty lotnicze pod przeszłe Euro.

No to spotykamy się w przyszłym roku. Zobaczymy, czy pan wtedy będzie takim optymistą. Dziękuję panu.

- Dziękuję.

Rozmawiał Konrad Piasecki

  • Na jakim etapie są przygotowania do mistrzostw Europy w piłce nożnej EURO 2012?
    Zobacz raport specjalny RMF FM!

  • Dowiedz się więcej na temat: Herra | RMF FM | Stadion Narodowy | RMF | Marcin Herra | UEFA | budowy | stadiony

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Strona główna INTERIA.PL

    Polecamy

    Rekomendacje