Reklama

Reklama

Jagna o odważnej sesji i nie tylko

- Praca modelki jest o wiele bardziej męcząca i nużąca niż snowboard! Nie zamieniłabym pracy na śniegu na pracę w studio, nawet za najpiękniejsze zdjęcia - powiedziała Jagna Marczułajtis, która jako jedna z niewielu polskich sportsmenek zdecydowała się na odważną sesję dla męskiego magazynu.

- Niewiele polskich sportsmenek decyduje się na udział w takich sesjach. Co zadecydowało, że zgodziła się Pani na propozycje CKM-u?

- Chciałam mieć piękne zdjęcia, a jedynym warunkiem dla którego się zgodziłam było właśnie to. Poza tym ludzie zawsze mnie widzą w goglach, szczelnie ubraną. Kiedyś na mojej stronie internetowej zamieściłam zdjęcie z wakacji i byłam tam właśnie w bikini. Jak się później okazało właśnie to zdjęcie internauci oglądali najchętniej.

- Podobno od 4 lat CKM namawiał Panią do udziału w takiej sesji...

Reklama

- Propozycje były różne, to prawda i od pewnego czasu. Natomiast myślę, że to nie ma większego znaczenia kiedy się na to zdecydowałam.

- Jak przebiegała praca na planie?

- Super! Były duże ilości ciepłej wody i ręczniki oraz szlafroki w które się chowałam i suszyłam w przerwach, a poza tym to sesja jak każda inna. Makijaż , fryzury i praca na planie.

- Zamieniłaby Pani snowboardowy stok na wybieg dla modelek?

- Nigdy w życiu! Praca modelki jest o wiele bardziej męcząca i nużąca niż snowboard! Nie zamieniłabym pracy na śniegu na pracę w studio, nawet za najpiękniejsze zdjęcia, a uprawianie snowboardu na wysokim poziomie umożliwia mi robienie tych dwóch rzeczy na raz!

- Wracając do najważniejszej imprezy sezonu czyli igrzysk olimpijskich. Czy podróż do Turynu przebiegała bez przeszkód?

- Nie tak do końca, ponieważ byłam mocno przeziębiona, a w samolocie podczas lądowania zatkało mi uszy i na dość długi czas miałam problemy ze słuchem. Teraz już jest lepiej. Biorę antybiotyk pod okiem lekarza.

- Czy jest Pani zadowolona z warunków w wiosce olimpijskiej? Jak pod tym względem wypada Turyn w porównaniu z gospodarzami igrzysk w Nagano i Salt Lake City w których brała Pani udział?

- Wioska jest ładnie usytuowana, niedaleko do stoku. Mamy naprawdę dobre warunki. W porównaniu do innych igrzysk jest chyba najlepiej. Jedzenie jest super.

- Choroba wyeliminowała Panią z uroczystości otwarcia igrzysk w Turynie...

- Niestety nie udało się podleczyć mojego przeziębienia bez antybiotyku, tak więc nie mogłam uczestniczyć w otwarciu. Ważniejszy dla mnie jest start niż otwarcie.

- Do 23 lutego, kiedy rozpocznie się slalom gigant równoległy, jest jeszcze trochę czasu. Jak będą wyglądać Pani ostatnie dni przed startem?

- Na razie wracam do zdrowia, potem jak już minie stan podgorączkowy i ustąpi katar, to zacznę trenować. Mam dużo czasu. Przygotowana jestem bardzo dobrze. Pozostaje tylko zapoznanie się ze stokiem, a dopiero 18 i 19 mamy trening na stoku startowym.

- Czy będzie Pani "na żywo" kibicować polskim sportowcom w olimpijskich zmaganiach?

- Chyba tylko przed telewizorem. Muszę się wyleczyć. Gdy już dojdę do siebie, to muszę się skoncentrować na moich treningach. Często tak bywa, że jak zawodnik jest w wysokiej formie, to łatwo łapie przeziębienia. Mnie to spotkało, ale wiem że poradzimy sobie z tym.

Zobacz galerię zdjęć Jagny Marczułajtis

Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy