Reklama

Reklama

Imponująca forma strzelecka pomocnika Lecha Poznań

Dwie bramki Siergieja Kriwca dały poznaniakom wygraną 2-1 z pierwszoligowym Piastem Gliwice. Był to ostatni mecz "Kolejorza" w kraju przed wznowieniem rozgrywek ekstraklasy.

Mecz odbył się na stadionie we Wronkach - warunki do gry były lepsze niż w piątkowym meczu Lecha z Zagłębiem Lubin. Poznaniacy bardzo szybko zdobyli dwie bramki - po dwóch dośrodkowaniach Aleksandara Tonewa bramki strzelił Siergej Kriwiec. Młody Bułgar, który zaliczył dwie asysty w meczu, jest bardzo aktywny w pierwszych spotkaniach sezonu i jeżeli dalej tak będzie grał, powinien wreszcie wywalczyć sobie miejsce w wyjściowym składzie Lecha.

Reklama

Lech nie miał tym razem wielu okazji strzeleckich, podobnie zresztą jak Piast. W drugiej połowie goście mogli wyrównać, wykorzystując nieporozumienie Manuela Arboledy z młodym bramkarzem Aleksandrem Wandzelem. Piast zdobył gola dopiero w 66. minucie, gdy piłkarz testowany przez pierwszoligowca ograł Ivana Djurdjevicia i strzelił pod poprzeczkę. Jak się nazywał strzelec? - Nie wiem, dziś rano przyjechał do nas na testy - mówił jeden z członków sztabu szkoleniowego Piasta. Doświadczony Serb z Lecha omal nie został antybohaterem swojej drużyny - po błędzie Djurdjevicia w samej końcówce meczu w sytuacji sam na sam z Wandzelem znalazł się Patryk Nalepa, ale bramkarz "Kolejorza" odbił piłkę nogą.

Kolejne mecze Lech rozegra już podczas zgrupowania w Hiszpanii. W pierwszej jego części zmierzy się z FC Vaduz i Spartą Praga, w drugiej - rozegra trzy mecze w turnieju Marbella Cup (jeden z CSKA Moskwa) oraz prawdopodobnie z Rubinem Kazań.

Prawdopodobnie Lech poleci do Hiszpanii w pełnym składzie, choć jeszcze przed zaplanowanym na piątek wylotem w Poznaniu ma się stawić menedżer Semira Stilicia. Bośniakowi za pięć miesięcy kończy się kontrakt i już dziś mógłby podpisać umowę z nowym pracodawcą. Na razie nic jednak o tym nie słychać, choć być zmieni to się po wizycie menedżera. Na razie w Lechu pozostają też boczni obrońcy Grzegorz Wojtkowiak i Marcin Kikut oraz pomocnicy: Jakub Wilk i Dimitrije Injac. Injac mógł podpisać kontrakt z Jagiellonią Białystok, w przypadku Wilka mówiono o możliwym transferze do Lechii Gdańsk. Serbowi za pół roku kończy się kontrakt i jeżeli wiosną nie wróci do formy z poprzedniego sezonu, można spodziewać się, że Lech nie przedłuży umowy. Injac chciałby jednak zostać w Poznaniu. Kontrakty kończą się także Wojtkowiakowi i Kikutowi - Lech złożył swoją propozycję temu pierwszemu, ale do porozumienia jest bardzo daleko. W efekcie półtora tygodnia temu ofertę nowej umowy dostał też Kikut, ale i on nie podjął żadnej decyzji. Na razie wybrał się na dwudniowy rekonesans do FC Nantes, ale wkrótce wyleci z Lechem na zgrupowanie do Hiszpanii. Latem będzie mógł jednak bez problemu zmienić pracodawcę - wówczas Lech może mieć sporą dziurę na prawej obronie.

Dowiedz się więcej na temat: Lech Poznań | Siergiej Kriwiec | Manuel Arboleda

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje