Reklama

Reklama

​Igrzyska europejskie. Tomasz Kaczor: Płynąłem po "Mazurka Dąbrowskiego"

Kanadyjkarz Tomasz Kaczor i skoczkowie na trampolinie Łukasz Jaworski i Artur Zakrzewski byli gośćmi spotkania w Mińsku. Sportowcy są zdobywcami złotych medali dla polskiej reprezentacji podczas igrzysk europejskich trwających w białoruskiej stolicy.

- Było ciężko, ale do ostatnich chwil myślałem o tym, że płynę po "Mazurka Dąbrowskiego" - powiedział Kaczor podczas spotkania w Polskim Centrum Informacji Olimpijskiej zorganizowanym w Domu Wańkowiczów w Mińsku. W środę Kaczor zdobył złoto w rywalizacji jedynek na dystansie 1000 m.

- Czuję się wyśmienicie. Ten medal jest po części spełnieniem moich marzeń. Założyłem sobie przed sezonem, że rozpoczynam walkę o trzy ostatnie medale w mojej karierze i to jest pierwszy z tych trzech - powiedział Kaczor.

- Woreczek medali może przywieziemy, choć na pewno nie tak duży jak było w Baku (w czasie pierwszych igrzysk europejskich). Kajakarki powinny pokazać na co je stać jutro w finałach. Myślę, że jeszcze będziemy się cieszyć z medali - zapewnił.

Reklama

- Radość jest wielka. Złoty medal i Mazurek Dąbrowskiego to było marzenie, które wydawało się nieosiągalne, a tu jednak się ziściło - mówił Jaworski, który w parze z Zakrzewskim zdobył złoto w skokach synchronicznych na trampolinie.

- Warto było zrobić to dla tych wszystkich ludzi, którzy tutaj byli i dopingowali nas - dodał Zakrzewski. - Robiliśmy to dla siebie i dla wszystkich, którzy czekają na nas w Polsce. Polacy potrafią bronić honoru, cała nasza historia wielokrotnie to udowodniła - dodał.

- Z trampoliną połączyliśmy się trzy lata temu, bo wcześniej była w innym związku. Mamy fantastyczną kadrę trenerską - Radosław Walczak i Józef Ślusarek to są naprawdę wysokiej klasy specjaliści, doskonali szkoleniowcy. Liczyłam na to, że może będzie trzecie miejsce. To, co się stało, to przeszło nasze najśmielsze wyobrażenia i marzenia - powiedziała Barbara Stanisławiszyn, prezes Polskiego Związku Gimnastycznego.

- Na trybunach tańczyliśmy z radości. Ten pierwszy medal dla Polski otworzył worek, mamy taką nadzieję - dodała.

Z medalami na pewno wyjadą z Mińska Sandra Drabik, która w piątek będzie walczyć w półfinale turnieju bokserskiego (kat. 51 kg), a także Karolina Koszewska, która w kat. 69 kg zmierzy się w półfinale z Grainne Walsh z Irlandii.

W spotkaniu Polskim Centrum Informacji Olimpijskiej licznie uczestniczyli mieszkający w Mińsku Polacy, którym sportowcy szczególnie dziękowali za doping i wsparcie. Ze sportowcami spotkał się również minister infrastruktury Andrzej Adamczyk, który przebywa na Białorusi z dwudniową wizytą. W czwartek weźmie udział w piątym posiedzeniu Polsko-Białoruskiej Grupy Roboczej ds. współpracy w sektorze transportu.

W polskiej delegacji na igrzyskach jest 150 zawodników, którzy w sumie walczą o medale w 14 spośród 23 dyscyplin.

- To są moje kolejne igrzyska i mogę stwierdzić, że Białorusini stanęli na wysokości zadania, przygotowali się w najdrobniejszych szczegółach i wysoko postawili poprzeczkę dla Krakowa, gdzie mają się odbyć igrzyska za cztery lata - ocenił Kaczor.

- Nie zawiedliśmy się ani razu, naprawdę nie ma się do czego przyczepić - powiedział z kolei Zakrzewski. - Pierwsza sprawa to organizacja, która jest bez zarzutu. Druga - to uroczystość otwarcia, która naprawdę robiła wrażenie. Jesteśmy akrobatami i zazwyczaj to my "zwalamy z nóg", ale mogę powiedzieć, że zbieraliśmy szczęki z podłogi - dodał.

O doskonałym przygotowaniu obiektów sportowych w Mińsku mówił Henryk Urbaś, rzecznik PKOl. - Widziałem naprawdę wiele igrzysk i mogę ze spokojnym sumieniem powiedzieć, że ta impreza jest przygotowana na najwyższym poziomie - ocenił.

- Trochę nie wiedziałem, czego się spodziewać po Mińsku, słyszałem, że w końcu "jedziemy na Wschód". Pozytywnie oceniamy wszystko, począwszy od przygotowania wioski olimpijskiej, po to jak jesteśmy traktowani przez wolontariuszy, innych ludzi - mówił we wtorek Mariusz Jurczyk.

Igrzyska Europejskie w Mińsku trwają w dniach 21-30 czerwca. Dla Mińska są one nie tylko ważnym wydarzeniem sportowym, ale także politycznym - mają pomóc Białorusi wizerunkowo i być dowodem na to, że kraj ten wychodzi z izolacji. 

O ile ze strony sportowców ocena imprezy jest jednoznaczna, jej organizacja była krytykowana prze środowiska niezależne - zarówno z powodu wysokich kosztów organizacji, jak i zastrzeżeń do władz, którym wypominają niespełnianie demokratycznych standardów. Początkowo gospodarzem imprezy miała być Holandia, ale ze względu na koszty wycofała się.

Z Mińska Justyna Prus

Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy