Reklama

Reklama

Hiszpania królem Europy!

Hiszpania mistrzem Europy! Jako jedyna nie przegrała meczu na Euro 2008, a dzisiaj w Wiedniu okazała się lepsza od zawsze groźnych na turniejach Niemców. Bohaterem został strzelec gola Fernando Torres.

Ten finał był taki, jak całe Euro 2008 - triumfował futbol ofensywny. Pod względem potencjału piłkarskiego Hiszpanie to Brazylia Europy. Podczas gdy w porównywalnej obszarem i ilości ludności Polsce trzeba naturalizować Rogera, by mieć w składzie pomocnika, który jest w stanie rozegrać piłkę, nieszablonowo podać ją do przodu, Hiszpanie w fazie grupowej mieli na ławce playmakerów tej klasy, co Cesc Fabregas,czy Xabi Alonso.

Hiszpanie tak pięknie rozgrywali piłkę, czarowali dryblingami i zagraniami z pierwszej piłki, że obserwowanie ich było przyjemnością porównywalną z konsumowaniem pierogów ze świeżymi jagodami.

Reklama

Niemcy zdominowali początek finału. Błyszczał Łukasz Podolski, który razem z przyjacielem Bastianem Schweinsteigerem siał zamęt na lewej stronie. Ale po 45 minutach to Hiszpanie prowadzili, zresztą w pełni zasłużenie.

W 13. min po akcji na linii Xavi - Iniesta i podaniu tego drugiego strzale Iniesty nieszczęśliwie odbił piłkę Metzelder - skierował ją do własnej bramki. Niemców uratował Jens Lehman, który jak na mężczyznę tuż przed "czterdziestką" pokazał niezły refleks.

Dziesięć minut później do ataku włączył się Sergio Ramos. To po jego dośrodkowaniu Fernando Torres wyskoczył wyżej, niż Per Mertesacker i zagłówkował w słupek! Gdyby piłka wyszła w pole o metr w prawo, do pustej bramki wpakowałby ją Xavi, a tak była poza jego zasięgiem.

Niemcy zorganizowali oblężenie bramki Ikera Casillasa przy rzucie rożnym. W końcu drugie podanie Bastiana Schweinsteigera dało sytuację Michaelowi Ballackowi. Jego strzał zza "szesnastki" zablokował ofiarnie Ramos.

W 33. min po akcji duetu Senna - Xavi i przez ślamazarny bieg Philippa Lahma Torres znalazł się sam na sam i nad Lehmanem ulokował piłkę w siatce. Tak oto 24-letni "Dzieciak", duma Liverpoolu zaczął fetę pod tytułem "E Viva Espana!". Inna rzecz, że Lehmann popełnił koszmarny błąd. Niby wyszedł z bramki - uśpił tym czujność Lahma, i w pół drogi się zatrzymał. Kto wie, czy nie był to najbardziej kosztowny w historii niemieckiego futbolu pusty przebieg bramkarza.

A Torres? Można być pewnym, że gdyby był jeszcze graczem Atletico Madryt, to nie pozwoliłby sobie na tak bezczelną akcję. Na Wyspach zmężniał jednak i to było widać, gdy rękoma wepchnął się przed Lahma.

Dwie minuty później finał mógł być rozstrzygnięty, ale David Silva w czystej pozycji zaryzykował strzał z woleja, bez przyjęcia i chybił. A przecież mógł spokojnie przyjąć piłkę.

A Niemcy? Nie grali źle, ale ciężko im było dostać się pod bramkę Ikera Casillasa. W 28. min powinni jednak dostać rzut karny. Joan Capdevilla tak niezdarnie przyjmował piłkę we własnym polu karnym, że dotknął jej ręką! Sędzia się jednak zagapił.W 37. min po zderzeniu z Senną długo leżał na murawie Ballack. Pozbierał się jednak.

10 minut po przerwie po kolejnym prostopadłym podaniu znowu pędził Torres, ale tym razem o wiele skuteczniej przeszkadzał mu Hitzlsperger, a i Lehmann złapał piłkę.

Później natarli Niemcy. W 59. min huknął z 18 m Ballack, Casillas tylko wzrokiem odprowadził piłkę, ale ta minimalnie przeszła obok słupka. Z kolei po podaniu z lewej flanki w ostatniej chwili Kuranyiego uprzedził Casillas.

Hiszpanie nie zamierzali czekać. W 68. min po dośrodkowaniu z wolnego idealną okazję miał Ramos, ale jego uderzenie szczupakiem świetnie obronił Lehmann. Za moment po podaniu Cazorli zamieszał w polu karnym Iniesta - jego strzał z 7 m instynktownie obronił Lehmann. Przepiękną akcję w 82. min przeprowadził Cazorla. Zagrał na drugi słupek do Daniela Guizy. Ten mógł strzelać, ale wolał oddać na drugą stronę do nadciągającego na pustą bramkę Senny. Naturalizowanemu Brazylijczykowi zabrakło centymetrów, by sięgnąć piłki.

Walec drogowy trenera Loewa jechał do przodu z nowymi napastnikami Kuranyim i Gomezem, ale musiał szybko zawracać, bo Hiszpanie odzyskiwali piłkę już na środku boiska. I groźnie kontratakowali.

W ostatnich 15 minutach Niemcy grali na "aferę". Gdy tylko mogli wrzucali piłkę w pole karne, ale najczęściej niecelnie. Gra z pominięciem drugiej linii w finale poległa z grą opartą na wyśmienitej drugiej linii.

Niemcy - Hiszpania 0:1 (0:1)

Bramki: 0:1 Torres (33. z podania Xaviego)

Żółta kartka - Niemcy: Michael Ballack, Kevin Kuranyi. Hiszpania: Iker Casillas, Fernando Torres.

Niemcy: Jens Lehman - Arne Friedrich, Pre Mertesacker, Metzelder, Phlipp Lahm (46. Marcell Jansen) - Bastian Schweinsteiger, Torsten Frings, Michael Ballack, Thomas Hitzlsperger (58. Kevin Kuranyi), Łukasz Podolski - Miroslav Klose (79. Mario Gomez).

Hiszpania: Iker Casillas - Sergio Ramos, Carlos Marchena, Carles Puyol, Joan Capdevilla - Xavi Hernandez, Andres Iniesta, Marcos Senna, Cesc Fabregas (63. Xabi Alonso), David Silva (67. Santiago Cazorla) - Fernando Torres (78. Daniel Guiza).

Sędzia: Roberto Rosetti (Włochy). Widzów 51 428.

Michał Białoński

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL