Reklama

Reklama

Harold Jamison leci do Wrocławia

Podstawowego koszykarza Zeptera Idei Śląska, Amerykanina Harolda Jamisona nie ma jeszcze we Wrocławiu. Zawodnik nie wrócił jeszcze z odwiedzin rodzinnych w Stanach Zjednoczonych. Jednak dzisiaj wieczorem ma wylądować w Polsce, by jutro zagrać w Suprolidze przeciwko Panathinaikosowi Ateny.

Jamison poprosił o możliwość wyjazdu za ocean do Miami i Kalifornii zaraz po meczu z CSKA Moskwa. Było to możliwe, dzięki ustaleniom kontraktowym. Jamison już wcześniej podpisał umowę kontraktową z Zepterem na pozostanie w zespole do końca sezonu.

Jamison miał pojawić się we Wrocławiu już w minionym tygodniu. Tak się jednak nie stało, co wobec dochodzenia do normalnej dyspozycji Joe McNaulla w przededniu tak ważnego dla Zeptera meczu mogło zaniepokoić jego szefów.

McNaull leczył kontuzję przez ostatnie dwa miesiące. W meczu z Panathinaikosem wystąpi, ale na pewno nie stać go będzie na dłuższe przebywanie na parkiecie. A przecież trzeba będzie stawić czoła jednemu z najlepszych środkowych Europy, Jugosłowianinowi Zeljko Rebracy.

Reklama

- Byliśmy cały czas w kontakcie z menedżerem Jamisona. Spełniliśmy prośbę zawodnika i teraz czekamy na jego powrót. Wiem, że leci już do Polski i wieczorem powinien zameldować się we Wrocławiu. Zaczniemy się martwić, jeśli nie będzie go do północy - wyjaśniła Athina Theodosjadu, szefowa public relations Zeptera Idei Śląska Wrocław.

W jutrzejszym meczu nie wystąpi natomiast nadal leczący uraz kolana skrzydłowy Tomasz Cielebąk.

Dowiedz się więcej na temat: Wrocław

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje