Reklama

Reklama

Grzegorz Tkaczyk: Kibice mnie zaskoczyli

Poniedziałkowy towarzyski mecz piłkarzy ręcznych Polski z Niemcami obejrzy w gdańsko-sopockiej Ergo Arenie ponad 10 tysięcy widzów. Grzegorz Tkaczyk jest zaskoczony, że tak wielu kibiców zdecydowało się przyjść na to spotkanie. Wszystko wskazuje na to, że padnie rekord frekwencji; do tej pory żaden mecz piłki ręcznej w Polsce nie odbył się przy tak licznej widowni. Wejściówki na to spotkanie zostały wykupione w ekspresowym tempie.

- Takie zainteresowanie niezwykle mnie cieszy, ale nie będę ukrywał, że zostałem również bardzo zaskoczony, że tak wielu kibiców zdecydowało się obejrzeć nasze spotkanie z Niemcami. W sporcie, a także w piłce ręcznej, najważniejsze są medale, a my ostatnio nie możemy się nimi specjalnie pochwalić. Dlatego tym bardziej musimy zrobić wszystko, aby w poniedziałek zadowolić naszych fanów. Ten mecz ma co prawda charakter towarzyski, ale na pewno nie będzie to zwykły sparing. Wszystkie pojedynki z Niemcami mają specyficzną atmosferę i wiele podtekstów - powiedział Tkaczyk.

Reklama

To spotkanie będzie ostatnim sprawdzianem biało-czerwonych przed turniejem kwalifikacyjnym do igrzysk olimpijskich w Londynie, który w piątek 6 kwietnia rozpocznie się w Alicante. W Hiszpanii przez trzy dni Polacy zagrają kolejno z Algierią, Serbią i Hiszpanią. Awans wywalczą dwie najlepsze drużyny.

- To są nasze trzy ostatnie szanse, aby zagrać w igrzyskach. Wszystkim powtarzam, że każdego dnia gramy w Alicante finał. Kwestia awansu powinna rozstrzygnąć się pomiędzy Hiszpanią, Serbią i nami, aczkolwiek nie wolno lekceważyć też Algierii. Nie wolno nam również zastanawiać się, co się stanie w przypadku braku tej kwalifikacji. Jeśli takie myśli zaczną kołatać nam teraz po głowie, już na wstępie jesteśmy przegrani - podkreślił na konferencji prasowej w COS "Cetniewo" we Władysławowie trener Bogdan Wenta.

W czwartek z 21 powołanych na zgrupowanie zawodników ćwiczyło 16. Do Centralnego Ośrodka Sportu nie dojechali jeszcze z zagranicznych klubów Marcin Lijewski, Bartosz Jurecki, Bartłomiej Jaszka i Mariusz Jurkiewicz. Z kolei sprawy osobiste zatrzymały w domu Michała Jureckiego, który niebawem powinien dołączyć do kolegów.

- Z Niemiec najszybciej ma przyjechać Jaszka, którego spodziewamy się w czwartek wieczorem bądź w piątek rano. Jurkiewicza zatrzymał w Hiszpanii strajk na lotniskach, natomiast Marcin Lijewski i Bartek Jurecki pojawią się we Władysławowie w niedzielę. W sobotę zagrają oni przeciwko sobie w Niemczech w ligowym spotkaniu i do poniedziałkowej potyczki przystąpią niemalże z marszu. Właściwie wszyscy zawodnicy są zdrowi i mam nadzieję, że po sobotniej konfrontacji Magdeburga z Hamburgiem to się nie zmieni - stwierdził Wenta.

Podczas czwartkowego treningu trenerzy zarządzili grę w piłkę, ale nożną. Z jednej strony między słupkami stanął Piotr Wyszomirski, ale z drugiej bramki strzegł nominalny skrzydłowy Mariusz Jurasik, który założył nawet profesjonalne bramkarskie rękawice. Dwóch pozostałych golkiperów Sławomir Szmal i Marcin Wichary wybrali grę w obronie. Do wyjścia na boisku skusił się także trzeci szkoleniowiec Damian Wleklak.

Po futbolowych zmaganiach drużyna udała się na siłownię. Podczas zgrupowania we Władysławowie polscy trenerzy zamierzają poświęcić sporo czasu także taktyce.

- Europejska czołówka jest niezwykle wyrównana. O zwycięstwie często decyduje nie tylko dyspozycja dnia, ale również niuanse, jak jeden niecelny rzut czy też jedna zgubiona piłka. Musimy też popracować nad większą stabilizacją ataku pozycyjnego i dyscypliną w grze. Martwić się natomiast nie musimy o zaangażowanie, agresję i chęć zwyciężania - podsumował Wenta.

Do meczu z Niemcami Polacy przygotowywać się będą we Władysławowie; w poniedziałek rano wyjadą do Ergo Areny. We wtorek odbędą jeszcze w tej hali dwa treningi, a w środę rano wylecą do Alicante.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje