Reklama

Reklama

Gra Gortata nie obchodzi Amerykanów?

Marcin Gortat należy do najlepszych koszykarzy mistrzostw Europy. Lider reprezentacji Polski nie liczy jednak, że zyska dzięki temu większe zaufanie sztabu szkoleniowego Orlando Magic.

Marcin Gortat należy do najlepszych koszykarzy mistrzostw Europy. Lider reprezentacji Polski nie liczy jednak, że zyska dzięki temu większe zaufanie sztabu szkoleniowego Orlando Magic.

Nasz jedyny reprezentant w najsilniejszej koszykarskiej lidze świata w pięciu dotychczasowych spotkaniach EuroBasketu notował średnio po 14,8 punktu, 10,6 zbiórki i 2,4 bloku rzucając ze skutecznością 54%.

Pod względem zdobywanych punktów zajmuje dziesiąte miejsce w klasyfikacji generalnej turnieju, w kategorii zbiórek jest drugi, a jeśli chodzi o zablokowane rzuty, to nie ma sobie równych, mimo że na ME nie brakuje specjalistów od gry w defensywie. Jako jedyny uczestnik imprezy Gortat średnio notuje double double, czyli dwucyfrowy wynik w dwóch kategoriach statystycznych.

Reklama

Liczby Gortata byłyby jeszcze lepsze, gdyby nie ostatni występ przeciwko Słowenii, kiedy zdobył tylko 6 punktów, pudłując aż osiem z dziesięciu rzutów z gry. - Taki mecz musiał nadejść. Wiedziałem, że zagram w końcu gorzej, ale to już się nie powtórzy - deklaruje reprezentant Polski.

Mimo imponujących osiągnięć Marcin nie spodziewa się, żeby miały one wpływ na jego pozycję w Orlando Magic. - W NBA nie zwracają uwagi na mistrzostwa Europy. Chciałbym je wygrać jedynie dla własnej satysfakcji - dodaje.

Finalista ostatnich rozgrywek NBA podkreślał od jakiegoś czasu, że zamierza być najlepszym obrońcą turnieju, ale zaskoczyło go to, że w czterech pierwszych meczach zdobywał tak wiele punktów. - To dla mnie niespodzianka, bo przed turniejem prezentowałem fatalną formę w ataku. Nie potrafiłem ograć pod koszem nawet naszego trenera od lekkiej atletyki - wyjaśnia Gortat.

Amerykańskie media sporo miejsca poświęcają natomiast występom reprezentacji Hiszpanii, w której gra kilku zawodników z NBA. Nasi koszykarze powinni się zatem skupić na dobrym występie przeciwko takim tuzom jak Pau Gasol (Los Angeles Lakers), Rudy Fernandez (Portland Trail Blazers), czy Marc Gasol (Memphis Grizzlies), a wtedy w USA z pewnością zwrócą na nich uwagę.

Dariusz Jaroń, Łódź

CZYTAJ TAKŻE:

Hiszpanie pod presją, Polacy przed szansą

Szewczyk: Zagrać na równi z gwiazdami NBA

Calderon: Z Polską na śmierć i życie

Zdovc o Polakach: Na EuroBasket to za mało

Gasol i spółka zmotywowani na Polaków

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL