Reklama

Reklama

Gortat optymistą w kwestii awansu Polaków

W środowy wieczór reprezentacja Polski koszykarzy zmierzy się z wielką Hiszpanią. Zwycięzca awansuje do ćwierćfinału EuroBasketu. Wielką walkę z utytułowanymi rywalami zapowiada Marcin Gortat.

Hiszpania to jedna z najlepszych drużyn świata ostatnich lat. Podopieczni trenera Sergio Scariolo to aktualni mistrzowie świata, a także wicemistrzowie olimpijscy i Europy. - Musimy wyjść na parkiet i walczyć z ogromną determinacją - podkreśla środkowy reprezentacji Polski.

- Ile mamy procent szans na awans? Sto! Jeżeli przegramy po walce, bo tak jest zapisane "u góry", to trudno, ale jeżeli nie będziemy myśleć, że to tylko nasz ostatni mecz, a wyjdziemy po to, żeby wygrać, to myślę, że jesteśmy w stanie to zrobić - dodaje finalista ostatnich rozgrywek NBA.

Reklama

Gortat nie obawia się presji towarzyszącej spotkaniu z Hiszpanią. Ta powinna doskwierać raczej naszym utytułowanym rywalom. - Presji nie będzie. Musimy tylko szybko wymazać porażkę ze Słowenią. Cieszymy się, że sytuacja w grupie tak się ułożyła, że tylko jedno zwycięstwo wystarczy do awansu - wyjaśnia lider polskiej kadry.

Przepis na nawiązanie wyrównanej walki z Hiszpanami jest prosty. - Każdy z nas musi rozegrać mecz życia. Ja również - mówi Gortat, któremu nie wyszło spotkanie ze Słowenią.

Zawodnik Orlando Magic zdobył tylko 6 punktów, trafiając zaledwie 2 z 10 rzutów z gry. - Forsowałem mnóstwo rzutów, chciałem wynaleźć nową koszykówkę Marcina Gortata. "Fantastyczna" praca nóg sprawiła, że wywracałem się o nie pod koszem. Zagrałem tragicznie, czułem, że taki mecz nadejdzie - zaznacza Gortat.

Marcin skomentował także swoje ostatnie wypowiedzi, w których skrytykował kolegów z zespołu. - Podszedłem do każdego zawodnika przed meczem ze Słowenią i powiedziałem, że to był wyraz mojej frustracji. Chcę wygrać ten turniej, chcę żeby Polska zaszła jak najdalej. Jeśli zawodnik jest inteligentny, to mnie zrozumie - tłumaczy filar "Biało-czerwonych".

Pomysł Gortata na zmotywowanie drużyny okazał się skuteczny. - Każdy pokazał, że chciał walczyć, wyszedł zmotywowany. Widziałem, że przed zmianami jeden zawodnik już się nie śmiał, drugi nie żartował, a kolejny szybciej rozgrzewał. I zagraliśmy o wiele lepiej, tyle, że do zwycięstwa trzeba grać dobrze przez 40 minut. Mnie to przede wszystkim dotyczy - zakończył Marcin.

Dariusz Jaroń, Łódź

CZYTAJ TAKŻE:

Szewczyk: Zagrać na równi z gwiazdami NBA

Calderon: Z Polską na śmierć i życie

Zdovc o Polakach: Na EuroBasket to za mało

Gasol i spółka zmotywowani na Polaków

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL