Reklama

Reklama

"Górnik to sprawa honoru"

Ryszard Komornicki wrócił do Zabrza po ponad 3-letniej przerwie. Wówczas zupełnie nie dogadywał się z zawodnikami, którzy praktycznie nie wykonywali jego poleceń. - Nie lubię dziadostwa. Poprowadziłem Górnika w siedmiu spotkaniach i nie zostawiłem zespołu na miejscu spadkowym - przypomniał popularny "Koko", który w latach 80-tych był piłkarzem "Trójkolorowych".

Kontrakt z nowym opiekunem spadkowicza z Ekstraklasy został podpisany na rok z opcją przedłużenia o kolejne dwa sezony. Warunek jest jeden. - Musimy awansować w ciągu najbliższych dwunastu miesięcy do Ekstraklasy, by dłużej współpracować z Ryszardem Komornickim. Tak na dobrą sprawę to pierwsze rozmowy z panem Komornickim prowadziliśmy już w lutym na wypadek objęcia przez trenera Kasperczaka schedy po Leo Beenhakkerze - przyznał prezes Górnika Zabrze, Jędrzej Jędrych, który jest niezmiernie szczęśliwy z powodu podpisania umowy ze szkoleniowcem mającym ogromny szacunek do najbardziej utytułowanego klubu w naszym kraju.

Reklama

- Gdybyśmy mieli awansować do Ekstraklasy w ciągu trzech najbliższych lat to w Zabrzu na rozmowach siedziałbym dosłownie jedną minutę. Jestem ambitnym człowiekiem i stawiam sobie zawsze wysokie cele. Wiadomo, że pierwsza liga nie jest moim spełnieniem marzeń, ale spójrzmy na przykład Pawła Janasa, który odszedł z GKS Bełchatów do walczącego o awans, Widzewa Łódź. Praca Górnika jest dla mnie sprawą honorową - przekonywał Komornicki.

Czy przy Roosevelta po raz kolejny możemy spodziewać się rewolucji transferowej? - W styczniu, kiedy podpisaliśmy pięć nowych kontraktów, przesunęliśmy środki finansowe z przerwy letniej na styczeń. Wydatki, jakie ponieśliśmy w tym roku, nie pozwalają naszemu klubowi w chwili obecnej na prowadzenie agresywnej polityki transferowej. Aby Górnik mógł kogoś pozyskać to będzie musiał również się z kimś pożegnać. Jeśli nie ma chętnych na pozyskanie na naszych piłkarzy, to nie ma też możliwości pozyskania nowych zawodników - wyjaśnił wszelkie spekulacje Jędrzej Jędrych. Ta sytuacja w ogóle nie psuje humoru Ryszardowi Komornickiemu. - Muszę poznać drużynę i wiedzieć, na którego zawodnika mogę postawić. Mam swoją filozofię, w latach poprzednich grałem dwójką napastników. W Górniku mam ich dwóch, bo oprócz kontuzjowanego Tomka Zahorskiego jest zarówno Przemek Pitry, jak i Dawid Jarka. Na razie nie ma tematu ściągnięcia żadnego snajpera - oznajmił "Koko".

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL