Reklama

Reklama

Górak liczy głównie na siebie

- Podczas pobytu we Francji nauczyłem się liczyć przede wszystkim na siebie - przyznał Daniel Górak, który po pięciu latach przerwy wrócił do polskiej ekstraklasy tenisistów stołowych. Występuje w Trasko Ostrzeszów.

"Ostatni mecz w polskiej lidze przed wyjazdem do Francji rozegrałem w maju 2003 roku przeciwko Odrze Księginice w finale drużynowych mistrzostw kraju. Ale już nie pamiętam, czy rywalizowałem wtedy z Wang Zeng Yi, Bartoszem Suchem czy Jakubem Kosowskim - powiedział Górak, były zawodnik ZKS-ZSMP Zielona Góra.

- Pięcioletni pobyt w Hennebont sprawił, że nabrałem doświadczenia nie tylko w sporcie, ale i życiu osobistym. Nauczyłem się liczyć przede wszystkim na siebie, m.in. w trakcie treningów. Nie zawsze można liczyć tylko na szkoleniowców, zresztą oni się zmieniają i nie znają do końca graczy" - dodał.

Reklama

Górak wyjeżdżał z Polski jako młody, dobrze zapowiadający się pingpongista, mający w dorobku mistrzostwo Europy juniorów. "We Francji trzykrotnie zdobyłem tytuł drużynowego mistrza. Był okres, kiedy trenowałem z Chińczykami i wygrywałem z nimi w Pro Tourach, np. z Ma Longiem i Hao Shuaiem. O kilkadziesiąt pozycji awansowałem wtedy w rankingu światowym" - przyznał.

W pierwszym po powrocie meczu w polskiej ekstraklasie Górak, w barwach Trasko, przegrał niespodziewanie z Lei Yi (ZKS Drzonków) 1:3. "Tak to jest, kiedy podchodzi się do stołu z nastawieniem, aby tylko nie przegrać. Poza tym graliśmy w Zielonej Górze, gdzie było sporo znajomych, a co za tym dodatkowa presja" - stwierdził 25-letni Górak (obecny bilans 2-1).

Górak pochodzi z miejscowości Będkowice, niedaleko Krakowa, ale mieszka w Gdańsku. "Aby odstresować się od codzienności, czasem wybierzemy się z narzeczoną do kina, na bilard lub snooker" - dodał.

Na mecze do Ostrzeszowa dojeżdża z trenerem Michałem Dziubańskim i Bartoszem Suchem. W składzie są też Marcin Kusiński i Zbigniew Kaczmarek. "Celem Trasko jest zdetronizowanie Bogorii Grodzisk Mazowiecki, chociaż bez kontuzjowanego Bartka będzie to trudne. Ale to duży facet i poradzi sobie z urazem. Mamy nadzieję, że może wróci na końcówkę rundy i spotkania z Bogorią. Do połowy grudnia jest jeszcze sporo czasu. Wszyscy czekają na konfrontację z mistrzem Polski, tym bardziej, że w składzie rywali awizowany jest Cheung Yuk z Hongkongu. Oby w naszym zespole nie było już kontuzji, bo nie mamy nikogo w rezerwie" - zakończył reprezentant Polski.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama