Reklama

Reklama

Gołota: Na miejscu Adamka nie biłbym się ze mną

- Na miejscu Tomka Adamka nie biłbym się ze mną. Ale co zrobić! Zostałem wyzwany na pojedynek, to muszę stanąć do ringu - powiedział przed walką stulecia w polskim boksie (Łódź, 24 października) Andrzej Gołota.

Andrzej Gołota w wywiadzie specjalnie dla INTERIA.PL:

Gołota nie krył zaskoczenia, że ważący znacznie mniej Adamek chce wejść razem z nim do ringu. Do Polski przyjechał tylko na jeden dzień, by wziąć udział w konferencji przed walką z Tomaszem Adamkiem.

- Cieszę się, że ta walka odbędzie się w Łodzi. Łódź jest dla mnie ciekawym miejscem, ponieważ tam wygrałem swój pierwszy poważny turniej międzynarodowy. W 1992 albo 1993 roku, ale co ja gadam - to było w 1982 albo 1983 roku, o Boże kochany! - mylił się o całą dekadę "Endrju", bo tak wiele czasu minęło odkąd boksował tylko amatorsko. - To dla mnie ciekawostka, ale mam nadzieję, że w Łodzi uchowało się jeszcze przynajmniej paru moich kibiców.

Reklama

Przed walką Adamek - Gołota. Na razie pojedynek na słowa

INTERIA.PL: Ostatnio miał pan problem z lewą ręką. W ilu procentach jest ona sprawna?

ANDRZEJ GOŁOTA, najlepszy bokser wagi ciężkiej w historii Polski: - W tym wieku to już ciężko powiedzieć (śmiech). Czy będę oszczędzał lewą rękę? Przede wszystkim ja na miejscu Adamka nie walczyłbym ze mną. Ale jak on się upiera, to spróbujemy!

Jak będzie wyglądało pańskie przygotowanie do walki? W Polsce, czy wraca Pan do Chicago?

- Przyjechałem we wtorek do Polski, a już w środę wracam do Chicago. To jest wariactwo, prawda? Zatem na razie prowadzę trening w samolocie (śmiech). I to trening wytrzymałości.

Jakie on może dać efekty?

- Na pewno jakieś da! Przynajmniej odpocznę od "starej" (żony Marioli - przyp. red.) dwa dni (śmiech).

Widać, że jest Pan w dobrym humorze, zatem stres nie towarzyszy Panu przed walką z młodszym i szybszym - jak Pan podkreśla - rywalem?

- Tomek to błyskawica i mistrz świata. Ale to dobrze, bo jest szansa zlać mistrza świata! Tak że panowie obserwujcie i bądźcie tam!

A co jeśli, to mistrz świata zleje Pana?

- (Z kwaśną miną) Zlać to mnie nie zleje, co najwyżej wygra. To byłoby smutne dla mnie, ale takiej wersji zdarzeń nie dopuszczam nawet do głowy.

Trochę boi się Pan mówić o finansach, ale naprawdę Pan nie ustalał z organizatorami za jaką stawkę będzie Pan walczył i wierzy Pan, że będzie ona godna?

- To jest taka historia, że w tej walce mogę wystąpić nawet za darmo! Adamek mówi, że chce mnie pobić - jego wola!

Tomasz podkreśla, że jest patriotą, katolikiem, ale czy to postawa godna patrioty, bić rodaka?

- Ale to nie moja wina, naprawdę. On chciał tego, a nie ja!

Rozmawiał: Rafał Walerowski

CZYTAJ RÓWNIEŻ:

Gołota: Chcą tylko, bym lał po mordzie

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL