Reklama

Reklama

Gołota: Będziecie ze mnie dumni

- Wesprzyjcie mnie, będziecie ze mnie dumni. Pojedynek w Chicago to moja ostatnia szansa na zdobycie mistrzostwa świata, chciałem tego przez całe moje życie. Nareszcie przyszła właściwa walka i odpowiedni przeciwnik - powiedział w "Super Expressie" Andrzej Gołota, który w nocy z soboty na niedzielę polskiego czasu zmierzy się z Lamonem Brewsterem, a stawką pojedynku będzie mistrzowski pas federacji WBO.

Polski pięściarz z szacunkiem wypowiada się o rywalu. - Brewster wchodzi do ringu, by walczyć. Ma mocną szczękę, może przyjąć na nią wiele ciosów - wyznał Polak.

Reklama

Gołota ma wciąż w pamięci porażkę z Johnem Ruizem. - Nigdy nie byłem tak okradziony jak podczas walki z Ruizem - stwierdził Gołota.

Trener Gołoty, Sam Colona podkreślił, że Gołota nie dopuszcza do siebie myśli o przegranej.

- Andrzejowi nie zostało dużo czasu, aby walczyć w ringu i on dobrze o tym wie. Jest w dobrej kondycji jak na swoje trzydzieści siedem lat, ale zegar czasu tyka nieubłaganie. On chce wygrać z Brewsterem dla Polaków. Wszystko postawił na jedną kartę: wygrać lub umrzeć. Jedziemy obydwaj na tym samym wozie, jesteśmy pod taką samą presją. Nasze rodziny i znajomi oczekują, że wygramy. Polacy z Chicago znowu uwierzyli w Gołotę, spotykam ich w sklepie czy na ulicy. Wszyscy mówią mi, że Andrzej powinien wygrać. Strach pomyśleć, co będzie, jeśli tak się nie stanie. Andrzej nie dopuszcza do siebie myśli o przegranej, jest pewny siebie - mówił trener.

- Brewster jest wymarzonym przeciwnikiem dla niego. Przyjmuje wymiany ciosów, w przeciwieństwie do Ruiza, który uderzał, ale potem wpadał w klincz, trudno było go trafić - dodał Colona.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy