Reklama

Reklama

Gołota: Adamek pobożny, a ludzi obgaduje

O ekologii, urokach Wisły, a nawet o religii - rozmawiał z "Gazetą Codzienną" Andrzej Gołota przygotowujący się do Walki Stulecia w ramach Polsat Boxing Night z Tomaszem Adamkiem.

Słynny pięściarz od poniedziałku odpoczywał w Wiśle przed sobotnią walką stulecia z Tomaszem Adamkiem. W ekskluzywnym wywiadzie udzielonym Gazeciecodziennej.pl opowiada o boksie, niechęci do Adamka, Wiśle, smogu i religii.

Lubi pan Wisłę?

- Jestem tu drugi raz. Ładne i ciekawie miejsce. Adamka tu chyba nie lubicie (śmiech). Zatrzymuje mnie człowiek i mówi: ?My tu Adamka nie lubimy?. Kogo spotkam, to mi mówi: "Dowal mu!". On jest z Żywca, to gdzieś obok?

Troszkę nas jednak dzieli. Wisła to Śląsk Cieszyński, Żywiec do Beskid Żywiecki. Blisko, ale jednak nie to samo. Funkcjonuje podział na tych stela i z Polski.

Reklama

- To ciekawe, skąd to się wzięło?

To są uwarunkowania historyczne i kulturowe. Wisła to np. ostoja protestantyzmu, katolicy są w mniejszości.

- Czemu się o tym głośno nie mówi, to bardzo ciekawe! I nie ma walki między ludźmi?! Słyszałem, że w Cieszynie też tak jest, katolicy i inne wyznania są obok siebie.

Tak, to wynika z historii tego terenu, która sięga jeszcze czasów Księstwa Cieszyńskiego. Na tym terenie było najmniej prześladowań religijnych i tak zostało do teraz.

- Różnowiercy dogadują się ze sobą, super sprawa.

To w ogóle jest ciekawy teren. Kiedy nagle, na siłę, wyznaczono granicę Polski z Czechami na rzece Olzie, rodziny rozstały rozdzielone. Teraz część mieszka w Czechach, ale w domach mówi się po polsku.

- Byliśmy w Cieszynie, podeszły do nas dziewczyny, chyba ze szkoły średniej, po autografy. Mówiliśmy po polsku i po czesku. To podobne języki, można się domyślić, co ludzie mają na myśli, mówiąc po czesku.

Czesi przychodzą do nas na zakupy, Polacy często jeżdżą do sąsiadów po lekarstwa, bo jest taniej. Uzupełniamy się.

- Ale numer, ale kino, super. Idąc ulicą zdziwiłem się słysząc, że ludzie mówią i po polsku, i po czesku. Zdziwiłem się, że tak bez problemu ze sobą rozmawiają. Teraz wszystko jasne. To Adamek z tych terenów pochodzi, z tego Zaolzia?

Nie, on jest z Gilowic koło Żywca, to już inne tereny.

- Myślałem, że będę bił mistrza świata, a on się, kurde, tytułu mistrza świata zrzekł. Taki pobożny, a za plecami obgaduje, oszust niedobry. Przegięcie straszne.

Podczas tego krótkiego pobytu udało się troszkę poznać Wisłę?

- Troszkę pobiegałem. Mam nawet swoją trasę wzdłuż rzeki, dystans jednej mili w stronę drogi głównej, mostek, w drugą stronę druga mila, idealnie. Bardzo mi się tu podoba. Nie wiedziałem, że takie są ciekawostki religijne na tym terenie. O Cieszynie słyszałem, Wisła mnie zaskoczyła.

Taki stan uczy ludzi żyć ponad podziałami, nie ma konfliktów.

- Wszyscy wierzą w jednego Boga, każdy inaczej go postrzega, to jest ciekawe. Bóg jest jeden, tylko inaczej jest przedstawiany, nawet Allach. Na świecie ludzie mordują się w imię religii, a powinni przyjechać tutaj, do Wisły, to by się nauczyli, jak żyć obok siebie.

W Wiśle bardziej pan odpoczywa, niż przygotowuje się do sobotniej walki z Adamkiem.

- Tak, formy się już nie zmieni, to po pierwsze. Po drugie, przyzwyczajam się do zmiany czasu, aklimatyzuję. Pierwszego dnia zasnąłem dopiero po czwartej nad ranem, wstałem około godz. 10. Ciężko jest. Czasami w ogóle nie reaguję na zmianę czasu, a innym razem jestem zupełnie wybity z rytmu. Wczoraj zupełnie nie mogłem usnąć. Jak człowiek przegapi godzinę, w której normalnie idzie spać, to później jest problem z zaśnięciem. Różnica czasu wynosi 7 godzin, tu człowiek wstaje, a tam mógłby iść już spać.

Do tego doszła zmiana klimatu.

- Klimat jest podobny, choć w Stanach śniegu jeszcze nie było. Tam jednak jest zimniej, w dni wietrzne odczuwalna temperatura jest niższa niż podają termometry. Tam nikt nie spaceruje, ludzie chodzą tylko z auta do auta, z pracy do domu. Nikt się nie wybiera na dłuższe spacery, dystans 2 km to już ludzie samochodami pokonują. Tutaj teren jest super do biegania, spacerowania. Przeszkadza mi tylko dym z kominów, to jest tragedia. Nad Zakopanem robi się smog, tutaj też czuję ten dym. Wszędzie powinno być ogrzewanie na gaz.

W Polsce gaz jest zbyt drogi...

- W Ameryce kiedyś ludzie czarowali z licznikami, kombinowali, żeby oszukać, płacić jak najmniej (śmiech). Szkoda, że piękno wrażeń podczas spaceru tutaj psuje zapach tego dymu z kominów. To jest trucizna.

Temat wielości wyznań tutaj jest bardzo ciekawy. Pamiętam, że już podczas poprzedniej mojej wizyty w Wiśle o tym rozmawiałem, później jakoś o tym zapomniałem. Fajnie, że teraz mogliśmy o tym pomówić.

Rozmawiała: KATARZYNA KOCZWARA

KAZIK ŚPIEWA O GOŁOCIE:

ZOBACZ WYWIAD Z GOŁOTĄ!

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje