Reklama

Reklama

"Franz": Petarda za gorzałę

Franek Smuda ma swoje zasady. Jego piłkarze dobrze wiedzą, co znaczy dyscyplina. W wywiadzie dla magazynu "Tempo" trener Lecha zdradził, że choć nie bije swoich piłkarzy, to jest rzecz, która doprowadza go do białej gorączki.

Co najbardziej wkurza Smudę? Pijaństwo piłkarzy. Tego nie jest w stanie tolerować. Dla delikwenta, który sięga po mocne trunki nie ma żadnej litości.

"Karzę zawodników tylko za alkohol. Za gorzałę to jest petarda straszna!" - emocjonuje się "Franz", lecz od razu wyjaśnia co ma na myśli.

"Petarda to znaczy kara finansowa. A jak się powtórzy, to odjazd. Złapałem kiedyś w Mielcu dwóch piłkarzy. Jeden mniej zarabiał, to rozłożyłem mu karę finansową na raty. Tak samo jak banki rozkładają. Długo płacił" - śmieje się Smuda, lecz zapytany o reakcję na alkoholowy incydent Artura Boruca, Dariusza Dudki i Radosława Majewskiego momentalnie poważnieje.

Reklama

"Wyrzuciłbym ich z kadry, jeśli byłaby to recydywa, a tu chyba nie było. Gdybym się jednak dowiedział, że któryś regularnie zagląda do kieliszka, to won!" - nie pozostawia złudzeń Franz.

Ciekawymi słowami Smuda określa swoje metody trenerskie.

"Jestem pedantem, ale nie lalusiem. W piłce nożnej trener to musi być kawal skur...syna. Z sercem na dłoni, ale i tęgim batem w ręku" - wyjaśnia.

więcej w magazynie "Tempo", piątkowym dodatku do "Przeglądu Sportowego".

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama