Reklama

Reklama

"Franz" nie panikuje

W czwartek Lech Poznań w Baku zmierzy się z zespołem Chazar Lenkoran, Będzie to pierwsze spotkanie rundy kwalifikacyjnej Pucharu UEFA. Rewanż za dwa tygodnie w Poznaniu. Do Azerbejdżanu nie poleci Rafał Murawski, który doznał kontuzji stawu skokowego.

W czwartek Lech Poznań w Baku zmierzy  się  z zespołem Chazar Lenkoran, Będzie to pierwsze spotkanie rundy kwalifikacyjnej Pucharu UEFA. Rewanż za dwa tygodnie w Poznaniu. Do Azerbejdżanu nie poleci Rafał Murawski, który doznał kontuzji stawu  skokowego.

Franciszek Smuda nie panikuje z tego powodu ponieważ wreszcie, jak twierdzi, ma godnych zmienników. - Z Rafałem spotkałem się w poniedziałek na ulicy, jak szedł do masażysty. Od razu pozbawił mnie złudzeń. Jednak na rewanż powinien być gotowy. Trudno, nie ma co ryzykować jego zdrowia. Mamy siedemnastu zawodników w pełni przygotowanych do gry. Tradycyjnie skład ujawnię przed samym spotkaniem - powiedział "Franz". Powiem tylko tak - skład będzie ciekawy! Stilić zagra, załatwiliśmy już wszystkie sprawy papierowo-urzędowe, dlatego jedzie z nami. I na pewno wystąpi.

Reklama

Obserwowałem naszych rywali - co mogę powiedzieć? Są agresywni, starają się ograniczać pole gry przeciwnikowi wszystkim metodami. Zresztą z ich wypowiedzi można wywnioskować, że pokonają Lecha - dodaje Smuda. - I dobrze, chcemy takich przeciwników, wówczas możemy pokazać w pełni nasze umiejętności.

W zespole Chazar Lenkoran występuje sześciu obcokrajowców. Są Brazylijczycy i Serbowie. - Słyszałem nawet jak klęli po serbsku - wspomina Smuda. - My też musimy szukać zawodników zagranicą. Rok temu wielu było przeciwnych sprowadzaniu obcokrajowców. Wiecie gdzie bez nich byśmy teraz byli? ! Nawet wolę nie myśleć. Oni mają swoich obcokrajowców i ja też mam swoich. Cieszę się, bo uważam że jest to dobra mieszanina. Poza tym jest wielu młodych perspektywicznych zawodników , o których już nie długo będzie głośno. Mają szanse pokazać się w Polsce, jak i Europie. Nie powinni mieć kompleksów. Kogo wylosowaliśmy z tym gramy. Tak nas los obdarzył - podkreśla "Franz". - Nasze kluby gubią kompleksy. Tak było w Wiśle po wylosowaniu Barcelony. Mówiłem wtedy - panowie jedziemy tak ,jak z każdym w lidze. I co? Dużo nie brakowało i byliby za burtą. Kompleksy zostawiamy w szatni wychodzimy na boisko i grą doprowadzamy klub do celu. A tym jest następna runda - deklaruje Smuda.

Jak na razie szczęście występów z fazie grupowej Pucharu UEFA miała tylko Wisła Kraków i Amica Wronki. Lecha z tą ostatnią wiele z nią łączy. Może "Kolejorz" podtrzyma tradycję.

Maciej Borowski, Poznań

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL