Reklama

Reklama

Franz: Jesteśmy naładowani

Zdajemy sobie sprawę z tego, że musimy strzelić bramkę. Jedna teoretycznie wystarczy, ale wiadomo, jak to jest w meczach pucharowych. Naprawdę różnie może być. Musimy zagrać ostrożnie, ale i ofensywnie, najlepiej jak tylko potrafimy - mówi przed rewanżowym pojedynkiem z Austrią Wiedeń w 1. rundzie Pucharu UEFA szkoleniowiec poznańskiego Lecha Franciszek Smuda.

Nie przegap relacji na żywo

Kto nie zagra w meczu z Austrią?

- Na pewno nie zagrają Bosacki, Djurdjević, Kikut, Henriquez. Pozostali są do mojej dyspozycji, ze Sławkiem Peszko, Zlatko Tanewskim czy Dawidem Kucharskim. Ostateczne decyzje co do składu zapadną przed meczem.

Jaka jest obecnie dyspozycja Dawida Kucharskiego?

- Oglądałem go w Młodej Ekstraklasie, prezentował się dobrze, choć za dużo się nie napracował. Powiem tak, na pewno jest do gry, a to jest najważniejsze. Na pewno nie wejdzie od początku, ale może się przydać.

Reklama

Czego spodziewa się Pan po Austrii Wiedeń tu w Poznaniu?

- Na pewno nie zagrają otwartego futbolu, bo tego nie grali nawet u siebie. Grali agresywnie, wykorzystywali swoją mocną broń, czyli stałe fragmenty gry. Myślę, że teraz zagrają podobnie. Na pewno czeka nas bardzo, bardzo ciężki mecz.

Austria w pierwszej potyczce zagrała bardzo agresywnie. Czy Lech odpłaci się teraz tym samym?

- Oczywiście, że tak! Ja już po meczu tam mówiłem, że musimy zagrać zdecydowanie agresywniej, z większą determinacją niż zazwyczaj. Jestem przekonany, że tak właśnie w czwartek będzie.

Austria ostatnio jest jednak na fali.

- My też, bo po tym spotkaniu wygraliśmy wszystko, co było można. Graliśmy ładnie, strzelaliśmy dużo goli. Nie będzie to spacerek, bo wiadomo, to są puchary, wiadomo jak to jest. Chłopaki jednak są naładowani. Będzie dobrze. Poza tym nie będzie już takiego sędziego, jaki tam był.

Ćwiczyliście rzuty karne na zajęciach, czyżby szykował się Pan na najgorszy wariant?

- To jest piłka, tylko piłka. Wszystko jest możliwe, na wszystko musimy być przygotowani. Są pewni do karnych, a są też ci mniej pewni. Zobaczymy, jak to będzie .

Czy nie martwi Pana nieskuteczność Roberta Lewandowskiego?

- Nie, nie martwię się tym, bo to młody chłopak, duży talent. Przyszedł z marszu i gra, ciągle się jeszcze uczy, bo do końca na razie jeszcze, moim zdaniem, nie zaaklimatyzował się w tej ligowej sieczce, ale to duży talent, fajny zawodnik, będzie z niego dużo pożytku. Nawet jak nie strzela bramek, to się nam przydaje. Zobaczycie, on będzie jeszcze strzelał, spokojnie dajmy mu czas.

Nie boi się Pan o swoich piłkarzy, że goście będą próbowali wytrącić ich z równowagi lub sprowokować?

- Nie, choć może trochę boje się o Manuela Arboledę i Hernana Rengifo, bo to są południowcy, oni mają wybuchowe temperamenty. Poza tym oni nie potrafią przegrywać, a tak to o pozostałych chłopaków jestem zupełnie spokojny.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy