Reklama

Reklama

Franciszek Smuda wyleciał do Korei Płd.

Selekcjoner Franiszek Smuda, trzech członków sztabu reprezentacji Polski oraz piłkarze Paweł Brożek i Jakub Błaszczykowski w środę przed południem, z jednodniowym opóźnieniem, wyruszyli do Korei Południej.

Piątka odleciała do Frankfurtu z lotniska Balicach, a jedynie piłkarz Borussii Dortmund Błaszczykowski z Pyrzowic. Wszyscy byli jeszcze w Polsce, gdy reszta ekipy wylądowała już w Seulu, gdzie w piątek biało-czerwoni rozegrają mecz towarzyski z współgospodarzami mundialu w 2002 roku.

We wtorek cała szóstka miała dotrzeć do Frankfurtu, gdzie wyznaczono zbiórkę kadrowiczów. Opóźniony samolot z Balic uniemożliwiłby jednak przesiadkę i zdążenie na lot do Korei Płd.

"Mamy nadzieję, że dziś będzie wszystko w porządku i będziemy mogli polecieć do Korei. Teraz mamy dłuższy czas na przesiadkę. We Frankfurcie mamy chyba sześć czy siedem godzin przerwy. Nawet gdyby nasza maszyna ponownie nie chciała odpalić, to pewnie udałoby się znaleźć inne połączenie. Nie zmienia to faktu, że mamy jednodniowe opóźnienie. Na szczęście reszta drużyny z innymi trenerami dojechała, więc trening odbędzie się normalnie" - powiedział na lotnisku w Balicach menedżer piłkarskiej reprezentacji Polski Tomasz Rząsa.

Reklama

Trener kadry Franciszek Smuda jest bardzo zdenerwowany całą sytuacją. Najwyraźniej w środę z tego powodu na lotnisku nie był zbyt rozmowny.

Tłumaczył go Rząsa: "We wtorek dotknął nas pech. To była złośliwość rzeczy martwych, ale najważniejsze jest bezpieczeństwo pasażerów. Jeśli coś nie grało w samolocie to dobrze, że wszystko dobrze sprawdzono. Z kolei trener na pewno już żyje spotkaniem. Zapewne już w głowie układa jak ma w nim wyglądać nasz zespół. Być może to z tego wynika to lekkie podenerwowanie".

Jak dodał już czwartkowy trening ma odbyć się normalnie, z udziałem Smudy, Pawła Brożka i Kuba Błaszczykowskiego.

Specjalnego zmartwienia opóźnieniem w wylocie nie okazywał Paweł Brożek: "Zaistniała taka sytuacja, a nie inna - trudno. Śmialiśmy się tylko, że nie odczujemy dzięki temu zmiany czasu".

Piłkarz nie kwestionuje sensu wyjazdu na mecze towarzyskie aż do Azji.

"My musimy grać mecze sparingowe, aby jak najlepiej przygotować się do EURO 2012. Nie ma znaczenia z kim gramy i gdzie. Korea to jest taki zespół, który prezentuje taki poziom, iż może konkurować z najlepszymi".

Piłkarska drużyna narodowa rozegra 7 października na World Cup Stadium w Seulu mecz z Koreą Południową. Mecz rozpocznie się o godzinie 20 czasu miejscowego, czyli 13 w Polsce.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje