Reklama

Reklama

Finał: Orlen Wisła Płock - Vive Targi Kielce 32:25

Kolejna niespodzianka w finale mistrzostw Polski piłkarzy ręcznych! Orlen Wisła Płock pokonała Vive Targi Kielce 32:25 i do zdobycia tytułu potrzebuje już tylko jednej wygranej.

Płoccy kibice, którzy wybrali mecz piłki ręcznej zamiast Ligi Mistrzów piłki nożnej, na pewno nie żałowali. Po pierwszych dwóch spotkaniach stan rywalizacji był remisowy 1:1. W Płocku niemal 5 tys. fanów zasiadło na trybunach Orlen Areny. Wszyscy chcieli być świadkami kolejnej niespodzianki swoich ulubieńców, w których uwierzyli po niedzielnym zwycięstwie w Kielcach.

Mecz był wyrównany, ale tylko w pierwszej połowie, za to bardzo nerwowy, z dużą ilością błędów popełnianych przez obie drużyny. Vive grało bardzo dobrze w obronie, za to Wisła miała świetnie dysponowanego Mortena Seiera w bramce. To dzięki temu ostatniemu, gospodarze prowadzili w 6 min. 4:1 i zanosiło się na powtórkę spotkania z Kielc. Ale tak się nie stało. W 10 min. był remis 5:5 i od tej pory goście nieznacznie przeważali (11:14 w 27 min., 14:17 w 30 min.).

Reklama

Po przerwie w bramce Wisły stanął Marcin Wichary i dał niesamowity popis skuteczności, a do jego dyspozycji dopasowali się piłkarze z pola. W 34 min. wyrównali stan na 17:17 i wyszli na prowadzenie. Z minuty na minutę, powiększali przewagę, punktując rywali. Przy ogłuszającym dopingu w 42 min. prowadzili 20:18, a w 51 min. już 25:20 i nie ustawali w atakach. Po meczu od 5 tys. kibiców usłyszeli "dziękujemy" całkowicie zasłużenie.

Powiedzieli po meczu:

Bogdan Wenta, trener Vive: Były dwa różne oblicza tego spotkania. Pierwsza połowa była nasza, a 15 minut drugiej połowy zadecydowało, że Płock zwyciężył. Z przebiegu drugiej połowy widać było, że to zwycięstwo było zasłużone. My w drugiej połowie popełniliśmy tyle błędów, które nawet nie wynikały z presji przeciwnika. Brawa dla Marcina Wicharego, który odbił kilka piłek. Dziś nie mogliśmy za wiele poradzić na grę rywala, próbowaliśmy zmian, ale się nie udało. Jesteśmy teraz w trudnej sytuacji, musimy szukać szansy jutro w czwartym meczu.

Lars Walther, trener Wisły: W pierwszej połowie mieliśmy zbyt dużo szacunku dla rywala. Nam nie udało się strzelić żadnej bramki z kontry, graliśmy jakby z zaciągniętym hamulcem ręcznym. Z przebiegu meczu widać było, że Kielce są lepszą drużyną. W przerwie porozmawialiśmy, uznaliśmy, że trzeba mądrze zagrać i wykorzystać całe pole gry, zagrać szerzej. Zmieniliśmy też grę w obronie i rzeczywiście Marcin Wichary bardzo nam pomógł w bramce, przytrzymał kilka piłek. Jestem zadowolony z gry przeciwko bardzo dobremu zespołowi, ale wiemy, że jutro zaczniemy od zera. W naszych rozmowach nie mówimy o zdobyciu mistrzostwa, ale o zagraniu dobrego meczu. Tak dzisiaj było.

Tomasz Rosiński, Vive: Pierwszą połowę zagraliśmy poprawnie, potem nastąpiło załamanie, bo w 20 minut zdobyliśmy zaledwie trzy gole. Marcin (Wichary - PAP) zamurował bramkę. Teraz czekają nas dyskusje co zrobić, by wygrać czwarty mecz. Nie składamy broni, ale na pewno powalczymy.

Marcin Wichary, Wisła: To było zwycięstwo całej drużyny. Przez cały sezon nikt w nas nie wierzył, a okazało się, że potrafimy stawić czoła klasowej drużynie. My nie mówimy, że nas interesuje tylko mistrzostwo Polski, choć teraz jest taka szansa. Chcemy grać jak najlepiej w meczach i to nam się udaje, czego wynikiem jest stan rywalizacji 2-1. Cieszę się, że mecz nam wyszedł, miałem dziś dużo szczęścia, ale ważne jest to, że gramy do końca. To przynosi efekty.

* * *

Trzeci mecz finałowy:

Orlen Wisła Płock - Vive Targi Kielce 32:25 (15:17)

Stan rywalizacji play off (do trzech zwycięstw) 2-1. W niedzielę rozegrane zostanie czwarte spotkanie.

Wisła: Marcin Wichary, Morten Seier - Zbigniew Kwiatkowski, Piotr Chrapkowski 3, Arkadiusz Miszka 2, Adam Wiśniewski 4, Vegard Samdahl 8, Rafał Kuptel, Bostjan Kavas 2, Luka Dobelsek 3, Michał Zołoteńko 1, Adam Twardo 3, Dmitry Kuzelev 6.

Vive: Marcus Cleverly, Kazimierz Kotliński - Piotr Grabarczyk, Michał Jurecki 1, Mateusz Zaremba, Partyk Kuchczyński 4, Mariusz Jurasik, Mateusz Jachlewski 2, Rastko Stojkovic 8, Daniel Żółtak, Tomasz Rosiński 8, Vitalij Nat, Uros Zorman 2.

Kary: po 10 minut. Sędziowali: Andrzej Rajkiewicz i Jakub Tarczykowski ze Szczecina. Widzów: ok. 5 tys.

Trzeci mecz o 3. miejsce:

BRW Stal Mielec - MMTS Kwidzyn 27:35 (11:18)

Stan rywalizacji (do trzech zwycięstw) 2-1 dla MMTS. W niedzielę w mieleckiej hali rozegrany zostanie czwarty mecz.

Najwięcej bramek: dla Stali - Grzegorz Sobut 8, Paweł Albin 6, Adam Babicz 3; dla MMTS - Robert Orzechowski 8, Michał Adamaszek 8, Damian Kostrzewa 5. Widzów 1900.

Rewanżowy mecz o 5. miejsce:

Warmia Anders-Group Społem Olsztyn - Azoty Puławy 28:24 (11:10)

Pierwszy mecz Azoty wygrały 30:25 i zajęły piąte miejsce w PGNiG Superlidze, dzięki lepszej różnicy bramek.

Najwięcej bramek zdobyli: Warmia - Mariusz Gujski 8, Sebastian Rumniak 4; Azoty - Wojciech Zydroń 7, Dymitro Zinczuk 4.

Rewanżowy mecz o 7. miejsce:

SPR Chrobry Głogów - Zagłębie Lubin 34:31 (18:14)

Pierwszy mecz wygrało Zagłębie 32:38 i zajęło 7. miejsce w PGNiG Superlidze, dzięki lepszej różnicy bramek.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje