Reklama

Reklama

Fani Legii i Korony zjednoczeni pod stadionem

Kibice Legii Warszawa i Korony Kielce dopingowali pod stadionem. Obyło się bez ekscesów. Za to piłkarze gospodarzy szarpali się z ochroniarzami.

Około trzech tysięcy kibiców Legii Warszawa dopingowało śpiewem pod stadionem swych piłkarzy, którzy w piątkowym meczu ekstraklasy pokonali Koronę 3-1. Wśród nich byli także fani kieleckiej drużyny.

Reklama

Kibice utworzyli szpaler wzdłuż ul. Łazienkowskiej, trzymając kilkanaście transparentów z hasłami wyrażającymi protest wobec decyzji wojewody mazowieckiego Jacka Kozłowskiego o zamknięciu dla publiczności obiektu na piątkowy mecz.

"Otworzyć stadiony, zamknąć wojewodów", "Legia to nie stocznie - nie zlikwidujesz nas", Bez nas nie ma widowiska - bez nas nie ma piłki", "Czy już Donald zapomniałeś jak na Lechii wojowałeś?" - można było przeczytać na transparentach.

Przed pierwszym gwizdkiem sędziego zgromadzeni odśpiewali "Sen o Warszawie" Czesława Niemena - hymn Legii, a przez cały czas trwania meczu wykonywali różne utwory. Po drugiej stronie stadionu zgromadzili się fani kieleckiej drużyny.

- Mimo że nie darzymy się sympatią, zaprosiliśmy ich do nas, by zjednoczyć siły w słusznym - naszym zdaniem - proteście przeciwko zamykaniu obiektów - powiedział członek zarządu Stowarzyszenia Kibiców Legii Warszawa (SKLW), 49-letni Wojciech Wiśniewski.

Jak podkreślił, decyzja zarządu SKLW, aby tego dnia nie dać się sprowokować, nie używać środków pirotechnicznych, nie przynosić i nie kupować piwa w klubowym pubie, nie wznosić niecenzuralnych okrzyków została uszanowana przez wszystkich członków stowarzyszenia, których jest ponad 900, a także przez innych sympatyków Legii.

Wiśniewski ocenił, że po zakończeniu trwającego trzy lata protestu wobec zarządu klubu, od ubiegłego roku współpraca układa się dobrze, a może być jeszcze lepsza. - Chcielibyśmy w jakiejś części wpływać na zachowanie osób, będących na trybunach. Nie zamierzamy wyręczać służb porządkowych, ale zapewniam, że potrafimy poradzić sobie z tymi fanami, którzy psują atmosferę. Dziś pokazaliśmy, że panujemy nie tylko nad naszymi członkami - powiedział Wiśniewski.

Rzecznik stołecznej policji Maciej Karczyński poinformował, że nie doszło do poważniejszych incydentów, fani Legii po meczu spokojnie opuścili okolice stadionu, a goście z Kielc odjechali do domu.

Kibicom za wsparcie próbowali podziękować po spotkaniu piłkarze Legii. Podejściu do nich sprzeciwili się jednak ochroniarze i doszło do szarpaniny, w której uczestniczyli m.in. kapitan drużyny Chorwat Ivica Vrdoljak i Serb Miroslav Radović. Zawodnicy nie dostali się w bezpośrednie sąsiedztwo swoich sympatyków i podziękowali im ze stadionowego tarasu od strony Torwaru.

- Nie wiem dokładnie do czego doszło po spotkaniu. Zawodnicy chcieli podziękować kibicom i próbowali wyjść do nich na ulicę, ale ochrona kazała im wrócić do szatni. Potem mieli wyjść ponownie - powiedział na konferencji prasowej trener Legii Maciej Skorża.

Wojewoda mazowiecki podjął decyzję o zamknięciu stadionu Legii dla publiczności na podstawie opinii policji. Identycznie postąpił wojewoda wielkopolski. To w dużej mierze efekt zdemolowania obiektu w Bydgoszczy i zamieszek po finale Pucharu Polski, w którym Legia po serii rzutów karnych pokonała Lecha Poznań.

Według sondażu Homo Homini dla Polsatu News, prawie co drugi respondent (48 proc.) poparł te decyzje. 40 proc. jest przeciwnego zdania, a 12 proc. nie ma opinii w tej sprawie. Instytut Badania Opinii Homo Homini przeprowadził sondaż telefoniczny w piątek 6 maja na reprezentatywnej próbie 1070 dorosłych Polaków.

Ekstraklasa - wyniki strzelcy bramek, składy, tabela, terminarz

Dowiedz się więcej na temat: Legia Warszawa | Kibice Legii | Korona Kielce | Ekstraklasa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje