Reklama

Reklama

F1 - przed GP Belgii: Tylko czy aż drugie miejsce?

Ubiegłoroczne Grand Prix Belgii był ważnym wyścigiem w sezonie dla Michaela Schumachera i Miki Hakkinena. Niedzielny wyścig (14. eliminacja MŚ F1) może być tak samo ważny dla ich partnerów z zespołów oraz dla Ralfa Schumachera, którzy walczą o wicemistrzostwo świata.

Jest to jedyny pozostający laur w tegorocznych MŚ po zdobyciu na Węgrzech tytułu kierowców przez "Schumiego" i tytułu konstruktorów przez Ferrari.

Reklama

W ubiegłym roku wprawdzie Hakkinen wygrał w Spa przed Schumacherem, ale to Niemiec wygrał następne cztery wyścigi i zdobył mistrzostwo. Teraz lider Ferrari wystartuje na obiekcie położonym w Ardenach jako nowokreowany czempion.

- Przyjeżdżać do Spa w takiej sytuacji to bez wątpienia wyjątkowa rzecz dla mnie i zespołu - powiedział Schumacher, który wygrywając na Hungaroringu wyrównał rekord wszechczasów w ilości zwycięstw w GP (51). - Po porostu kocham się ścigać. Ten tor jest zdecydowanie moim ulubionym obiektem.

- Niektórzy ludzie pytają mnie ostatnio czy nie wolałbym zapewnić sobie tytułu właśnie tutaj, gdzie był mój debiut (w Jordanie w 1991), gdzie wygrałem swoje pierwsze GP (w Benettonie w 1992) i gdzie jest bardzo blisko od miejsca mojego urodzenia? opowiadał kierowca, który przyszedł na świat w Kerpen niedaleko granicy z Belgią. - Jednak myślę, że być tu jako mistrz też nie jest źle.

Michael Schumacher wygrał na torze w Spa czterokrotnie - w 1992, 1995,1996 i 1997 roku. W pamięci kibiców pozostanie zapewne wyścig z 1995 roku. Wówczas to startujący z 16. pozycji Niemiec (za kierownicą Benettona-Renault), stoczył fantastyczną i ostrą walkę z Damonem Hillem, jadąc w ulewnym deszczu na slickach. Zespół Anglika Williams Renault złożył po tym GP oficjalny protest, domagając się dyskwalifikacji zachowującego się ich zdaniem nie fair Niemca. Sędziowie nie zgodzili się z wnioskami Williamsa i w ten sposób Schumahcer uniknął na drugiej z rzędu dyskwalifikacji w GP Belgii. Rok wcześniej Niemca pozbawiono zwycięstwa, gdyż stewardzi dopatrzyli się załamania regulaminu technicznego (za cienka o 3 mm deska na podwoziu) przez zespół Benetton-Ford.

W pozostających do zakończenia sezonu czterech wyścigach pozostanie nam emocjonowanie się walką o drugie miejsce i to niezależnie o tego jaką rzeczywistą rangę ma wicemistrzostwo. Najbliższy tego honoru jest David Coulthard (McLaren), który o 5 punktów wyprzedza Rubensa Barrichello (Ferrari) i o 7 Ralfa Schumachera (Williams).

Coulthard zaprzeczył, że nie interesuje go drugie miejsce, ale przyznał, iż jego motywacja nie jest już tak wielka. - Moim celem nie jest być drugim. Jest nim gromadzenie punktów do zwycięstwa. Jeżeli uda mi się zdobyć wicemistrzostwo, to nie zmniejszy to mojej motywacji do wygrywania - powiedział Szkot.

Barrichello będzie starał, by zakończyć sezon tuż za swoim kolegą z ekipy Ferrari. - Myślę, że to jest naprawdę ważne - stwierdził Brazylijczyk. - Pierwsze miejsce jest już zajęte, a następnym najlepszym jest drugie. Do końca zostały cztery eliminacje i będę starał się w nich pojechać jak najlepiej i być drugi w MŚ.

Ralf Schumacher jest nieco zaskoczony, że jest w tym sezonie tak blisko czołówki. Jednak jego trzy tegoroczne zwycięstwa to najlepsze osiągnięcie spośród rywali do wicemistrzostwa. - Jeśli mam być szczery, to nie spodziewałem się, że będę w takiej sytuacji - wyjaśnił Ralf. - Sezon stracił trochę na atrakcyjności, ale my staramy się być na drugiej pozycji. Jestem pewny, iż to będzie dla nas interesujące.

Dowiedz się więcej na temat: michael schumacher | wyścig | spa | gp belgii | Grand Prix Belgii

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje