Reklama

Reklama

"Espana campeon!"

Radość jednych oznacza smutek innych. Nie inaczej było po ostatnim gwizdku sędziego w finale piłkarskich mistrzostw Europy. Hiszpania pokonała Niemcy 1:0 i mogła cieszyć się z pierwszego po 44 latach tytułu.

Tuż po zakończeniu gry Hiszpanie na boisku wykonali taniec radości i na krótko pobiegli pod sektory zajmowane przez ich kibiców. Szybko wrócili w okolice ławki rezerwowych, by kilkakrotnie podrzucić do góry trenera Luisa Aragonesa. Gratulacjom, uściskom, pocałunkom nie było końca.

Niemcy w tym czasie na środku boiska koili smutki, siedząc ze spuszczonymi głowami.

Do pracy zebrała się prężna grupa wolontariuszy, która błyskawicznie usunęła ławki rezerwowych, a przygotowała pomost dla fotoreporterów, by pomogli uwiecznić ceremonię wręczania medali i głównego trofeum.

Reklama

Hiszpanie przed wejściem na trybunę honorową utworzyli "szpaler mistrzów" i nagradzali brawami udających się po pamiątkowe medale sędziów meczu oraz finałowych rywali.

Wręczał je szef UEFA Michel Platini, a obok niego gratulowali piłkarzom m.in. prezydent FIFA Joseph Blatter, król Hiszpanii Juan Carlos, premier tego kraju Jose Luis Zapatero, który wbrew opinii rodaków nie przyniósł pecha oraz kanclerz Niemiec Angela Merkel.

Gdy Platini wręczał ostatnie medale członkom zwycięskiej ekipy, pozostali już rozpoczynali kolejny taniec radości, którego eksplozja nastąpiła w momencie, w którym Puchar Henri Delaunaya trafił do rąk kapitana Ikera Casillasa. W górę wystrzeliły sztuczne ognie i kilogramy confetti.

Mistrzostwo niesie ze sobą też obowiązki, więc hiszpańscy piłkarze z głównym trofeum musieli ustawić się do pamiątkowego zdjęcia, a później ruszyli w rundę honorową.

Wiwatom i śpiewom zdawało się nie być końca. Tak rozpoczęła się długa hiszpańska noc. "Espana campeon!"

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL