Reklama

Reklama

Energa Basket Liga. Trefl Sopot – Anwil Włocławek 96:83

Nie pomógł efekt „nowej miotły” w postaci trenera Przemysława Frasunkiewicza. W drugiej połowie Trefl "odjechał" Anwilowi i wyraźnie wygrał.

Sporo zamieszania było z tym meczem. W pierwotnym terminie spotkanie Trefla z Anwilem, w drugi dzień świąt Bożego Narodzenia, zostało odwołane. Powodem były zakażenia koronawirusem w zespole z Włocławka. Z tego powodu "Rottweilery" nie były w grze przez trzy tygodnie.

Reklama

Trzy kolejne mecze przed przymusową przerwą Anwil przegrał i zajmował zaledwie 15. miejsce w tabeli Energa Basket Ligi. Ta pozycja na pewno nie satysfakcjonuje nikogo w klubie, ani w żyjącym koszykówką mieście. Dość powiedzieć, że w poprzedniej dekadzie Anwil tylko raz był poza play-off, przeważnie bijąc się o najwyższe ligowe zaszczyty. Włocławskie ambicje sięgają wysoko stąd kolejna, druga już w tym sezonie roszada na ławce trenerskiej, na której w środowy wieczór zadebiutował trener Przemysław Frasunkiewicz.

Niezły kołowrotek. "Franc" jeszcze tydzień temu mierzył się z Treflem w roli trenera Asseco Arki. Urodzony w Trójmieście i związany z nadmorskim basketem (ostatnio blisko pięć lat był trenerem w Gdyni) Frasunkiewicz jeszcze nawet nie zdążył być we Włocławku, dzień przed meczem czekał na drużynę Anwilu w jednym z gdańskich hoteli. Oczekiwanie się przedłużało, bo Trójmiasto zaatakowała zima i niełatwo było do niego dojechać. Rano przed meczem trening rzutowy i do boju. Ostatecznie efekt "nowej miotły" nie zadziałał.

Spotkanie zaczęło się od pierwszego z sześciu celnych rzutów za trzy w wykonaniu Karola Gruszeckiego. W połowie kwarty było 18:16 dla Trefla, nierzadko taki wynik notuje się po pełnej ćwiartce meczu. Drużyny szły łeb w łeb prezentując radosną koszykówkę nastawioną na atak. Sopocianie w dwóch poprzednich meczach (z Asseco Arką i Polpharmą)  rzucili ponad 100 punktów i wyraźnie mieli apetyt na powtórkę. Ostatecznie zabrakło niewiele.

Po 10 minutach było 29:27 dla gospodarzy po tym jak "buzzer beaterem" popisał się kapitan sopocian, Paweł Leończyk. Warto dodać, że popularny "Leon" karierę przeplata pobytami  w dwóch mocnych ośrodkach koszykarskich - w latach 2013-15 grał w Sopocie, 2016-18 we Włocławku, od tej pory znów nad morzem.

Na początku drugiej kwarty Treflowi przestał "siedzieć" rzut z dystansu, dzięki czemu przewagę zaczęli zyskiwać goście, którzy wyszli na kilkupunktowe prowadzenie dzięki skutecznemu pod koszem Ivicy Radiciowi. Chorwat jako pierwszy wśród aktorów środowego meczu osiągnął dwucyfrową zdobycz punktową - do połowy nabił 16 oczek, w całym spotkaniu - 22. Po "trójce" Przemysława Zamojskiego (kolejny zawodnik, który wiele lat kariery spędził w Trójmieście, zdobył tu sześć ze swych dziesięciu tytułów mistrzowskich) przewaga Anwilu sięgnęła sześciu punktów. Sopocianie przełamali złą passę rzutów z dystansu trafieniami Gruszeckiego i TJ Hawsa niwelującym deficyt do zaledwie punktu. Po drugiej, znacznie mniej obfitej w punkty, części meczu gospodarze wrócili na prowadzenie - 47:45.

Zobacz Interia Sport w nowej odsłonie

Sprawdź!

Drugą połowę meczu goście widząc słabą wcześniej skuteczność Trefla z dystansu (5 na 14 za "3" w pierwszej części) rozpoczęli od obrony strefowej. Szybko jednak było plus dziewięć dla sopocian po efektownych "dunkach" Nuniego Omota. Po trzeciej celnej "trójce" Gruszeckiego, podopieczni trenera Marcina Stefańskiego zaczęli "odjeżdżać" rywalom. Gdy się wydawało, że jest "po herbacie" Zamojski popisał się akcją "2+1" redukując przewagę Trefla do dwóch zaledwie punktów. Na nic to! Dwie "trójki" Hawsa, potem dwie Gruszeckiego i przewaga urosła do 14 punktów. Tym razem naprawdę było po meczu. Jeszcze kilkoma wsadami popisał się Dominik Olejniczak, piąty zawodnik gospodarzy z dwucyfrową zdobyczą punktową. Po stronie gości było tylko trzech tak skutecznych koszykarzy. Po wyrównanej pierwszej połowie, w drugiej sopocianie odjechali włocławianom i w efekcie zdecydowanie wygrali. Przed trenerem Przemysławem Frasunkiewiczem wiele pracy.  

Trefl Sopot - Anwil Włocławek 96:83 (29:27, 18:18, 29:21, 20:17)

Trefl Sopot:  Karol Gruszecki 24, Nuni Omot 20, Dominik Olejniczak 12, Martynas Paliukenas 4, Łukasz Kolenda 0 oraz TJ Haws 15, Paweł Leończyk 13, Michał Kolenda 4, Darious Moten 4, Witalij Kowalenko 0, Daniel Ziółkowski 0, Łukasz Klawa 0. Trener: Marcin Stefański

Anwil Włocławek: Ivica Radić 22, Rotnei Clarke 15, Przemysław Zamojski 12, Ivan Almeida 8, Walerij Lichodiej 2 oraz Shawn Jones 10, Andrzej Pluta jr 7, Krzysztof Sulima 4, Artur Mielczarek 3, Wojciech Tomaszewski 0, Adam Piątek 0. Trener: Przemysław Frasunkiewicz.

Maciej Słomiński, Ergo Arena, Gdańsk/Sopot

Dowiedz się więcej na temat: Energa Basket Liga | Trefl Sopot | anwil włocławek

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje