Reklama

Reklama

Elżbieta Filipiak: Grą w snookera syn zmienił życie rodziny

Elżbieta Filipiak, matka 15-letniego Kacpra przyznała, że gra syna w snookera i jego szybkie postępy, którymi zachwycają się eksperci, całkowicie odmieniły życie rodziny. Z uwagi na roczne stypendium jakie otrzymał w Anglii, trzeba było wprowadzić spore zmiany.

Urodzony 19 listopada 1995 roku w Warszawie Kacper Filipiak startuje obecnie, wraz z 30-letnim Krzysztofem Wróblem z Wrocławia, w stolicy Tajlandii - Bangkoku w drużynowym Pucharze Świata. W dwóch dotychczasowych meczach, Polacy pokonali Hongkong 3:2 i przegrali 2:3 z głównym faworytem Szkocją.

Reklama

Postawa nastolatka ze stołecznych Bielan, mistrza Europy do lat 21, wprawiła w zdumienie znawców tej odmiany bilarda, wymyślonej przez brytyjskich żołnierzy, w czasie ich pobytu w Indiach. Pierwszy Polak, który otrzymał status zawodowca, pokonał w indywidualnych pojedynkach największe gwiazdy snookera - mistrza świata Szkota Johna Higginsa, jego rodaka, ósmego w rankingu Stephena Maguire'a oraz utytułowanego reprezentanta Hongkongu Marco Fu.

- A wszystko zaczęło się od oglądania snookera w telewizji, chociaż, tak jak prawie każdy chłopak w tym wieku, Kacper grał w piłkę. I to na tyle dobrze, że trener Hutnika chciał go zatrzymać w klubie. Jednak zielony stół coraz bardziej wciągał syna, do tego stopnia, że w 2007 roku kupiliśmy mu taki niewielki, bilardowy - powiedziała Elżbieta Filipiak.

Jak wspomniała, dalsza kariera Kacpra potoczyła się dość nieoczekiwanie. - Po dwóch lekcjach w szkółce klubu 147 Break, Jarosław Kowalski oznajmił, że dalsze są stratą czasu i zaproponował, by syn od razu zaczął trenować bardziej profesjonalnie. Śmiesznie to wtedy wyglądało, bo kij był większy od niego, ale ... Po roku grania zajął drugie miejsce w ogólnopolskim turnieju open, a ubiegły sezon zakończył na trzeciej pozycji w rankingu. Ten rok zaczął od brązowego medalu w otwartych mistrzostwach kraju.

Prawo gry w Bangkoku Polacy wywalczyli sobie w kwietniu na Malcie, gdzie zdobyli srebrny medal drużynowych mistrzostw Europy (w finale ulegli Walijczykom), natomiast Filipiak został zwycięzcą turnieju amatorów do lat 21.

- Nie zaniedbywał przy tym nauki - podkreśliła matka. - Po powrocie z Malty zdał test gimnazjalny i został przyjęty do klasy matematyczno-fizycznej CXXII Liceum Ogólnokształcące im. Ignacego Domeyki przy ul. Staffa. W międzyczasie otrzymał propozycję rocznego stypendium w akademii w Gloucester pod okiem jednego z najlepszych trenerów snookera, Walijczyka Terry'ego Griffithsa.

Jak przyznała Elżbieta Filipiak, długo trwały rozmowy w rodzinie, jaką drogę wybrać. - Nie ukrywam, że syn zaraził nas snookerem do tego stopnia, że swą grą zmienił w poważnym stopniu życie rodziny. Dla dobra jego kariery zdecydowaliśmy, że mąż - Maciej, będzie z Kacprem w Anglii. Ja bardziej potrzebna jestem tu, w Warszawie, bo mamy jeszcze trzy córki: 17-letnią Zuzannę, 19-letnią Agatę i 24-letnią Kasię. Być może będziemy się wymieniali, ale póki co, mąż jest już od czerwca w Gloucester i tam wróci z Bangkoku syn.

Matka zaznaczyła też, że dzięki wyrozumiałości dyrekcji liceum, Kacper dostał zgodę na indywidualny tok nauczania. - Jak to w praniu będzie - zobaczymy, czy da się pogodzić w ten sposób naukę z grą w snookera.

W środę polscy zawodnicy mieli w turnieju Pucharu Świata dzień wolny. W czwartek zagrają z Afganistanem, a w piątek z Tajlandią 2. Z czterech grup złożonych z pięciu teamów awans do ćwierćfinałów wywalczą po dwie najlepsze.

Dowiedz się więcej na temat: synowie | snooker | Życie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje