Reklama

Reklama

El MME: Portugalia – Polska 1-3. Gospodarzom wystarczył jeden gol do dogrywki?

Do absolutnie nieprawdopodobnej sytuacji doszło po meczu polskiej młodzieżówki, która w Portugalii wywalczyła awans do przyszłorocznych mistrzostwa Europy. Okazało się, że powszechnie stosowana zasada "podwójnych bramek" w meczach wyjazdowych, zapisana w regulaminie UEFA, tym razem miała nie obowiązywać. Przynajmniej zdaniem delegata UEFA.

A to bardzo ważne, bo zaledwie jeden gol dla Portugalczyków mógł doprowadzić do dogrywki, podczas gry wszyscy myśleli, że dopiero dwa gole dla gospodarzy dadzą im awans.

Sprawa nie jest do końca jasna. Ujawnił ją na Twitterze syn trenera Czesława Michniewicza, który miał mu to przekazać. Rzekomo nie wiedzieli o tym zarówno w sztabie polskim, jak i portugalskim.

Przypomnijmy, w pierwszym meczu barażowym, w ubiegłym tygodniu w Zabrzu, Polacy przegrali 0-1, będąc drużyną wyraźnie słabszą od młodych Portugalczyków. Rewanż miał być formalnością. Tymczasem podopieczni Czesława Michniewicza po 24 minutach prowadzili w Chaves już 3-0 po golach Bielika, Kownackiego i Szymańskiego. Oszołomieni gospodarze praktycznie nie istnieli.

Reklama

Po przerwie Jota zmniejszył rozmiary porażki, ale to wszystko, na co stać było Portugalczyków. Mieli jeszcze kilka szans jednak żadnej z nich nie potrafili wykorzystać. I bardzo dobrze, bo - gdyby przyjąć zmianę regulaminu rzekomo tylko na te baraże - zaledwie jedna bramka mogła zdecydować o dogrywce! Innymi słowy, gdyby doszło do remisu w dwumeczu, w tym barażach nie liczyło się to, że Polacy strzeliliby więcej goli na wyjeździe.

Na szczęście Polacy utrzymali prowadzenie i to oni zagrają w mistrzostwach Europy we Włoszech i w San Marino. Bez żadnych kontrowersji.


Dowiedz się więcej na temat: reprezentacja młodzieżowa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje