Reklama

Reklama

Ekstraliga znów w Gdańsku!

Po trzech latach nieobecności w najwyższej klasie rozgrywkowej do żużlowej Ekstraligi powrócił klub z Gdańska, stało się tak po wygranych barażach z Marmą Polskie Folie Rzeszów. Gdańszczanie po krachu finansowo-organizacyjnym poprzedniego klubu musieli do elity przebijać się z drugiej ligi.

Po trzech latach nieobecności w najwyższej  klasie rozgrywkowej do żużlowej Ekstraligi powrócił klub z  Gdańska, stało się tak po wygranych barażach z Marmą Polskie Folie  Rzeszów. Gdańszczanie po krachu finansowo-organizacyjnym  poprzedniego klubu musieli do elity przebijać się z drugiej ligi.

Kiedy jesienią 2005 roku Lotos Gdańsk zwyciężył w barażach o utrzymanie się w Ekstralidze, pokonując najpierw ZKŻ Zielona Góra, a później Intar Ostrów wydawało się, że w następnym sezonie znów na gdańskim stadionie zagoszczą najlepsi zawodnicy świata startujący w czołowych polskich klubach.

Lotos po barażach zachował prawo do startów w ekstralidze, ale zadłużony wobec zawodników klub z Gdańska nie spełnił warunków licencyjnych. Tym samym stracił miejsce w elicie. Gdańszczanie zostali zdegradowani do pierwszej ligi, a prowadząca wówczas gdański żużel korporacja Gwardia-Wybrzeże nie uzyskała wsparcia dotychczasowego sponsora, który nie chciał kontynuować współpracy z jej zarządem.

Reklama

Pod znakiem zapytania stanęła przyszłość "czarnego sportu" w Gdańsku, który obecny był w tym mieście od pierwszych lat powojennych.

Przy wsparciu miasta i zaangażowaniu dotychczasowego sponsora powstał nowy klub GKŻ Gdańsk, na którego czele stanął prezes Maciej Polny a w praktyce jedynym klasowym żużlowcem, który zdecydował się pozostać w Gdańsku był Krzysztof Jabłoński. W kolejnych latach, już po awansie do pierwszej ligi, do Gdańska powrócili tacy zawodnicy jak Tomasz Chrzanowski i Bjaerne Pedersen.

"Najcięższym jednak dla mnie okresem była połowa tego sezonu, kiedy drużyna przeżywała kryzys formy a na głowę zawodników i działaczy sypały się gromy. Nie była to konstruktywna krytyka, tylko raczej krytykanctwo, ludzi, którzy myślą, że znają się na speedway`u. Przekreślano nasze szanse na awans, poddawano w wątpliwość umiejętności zawodników i ich zaangażowanie" - powiedział PAP Maciej Polny.

Prezes gdańskiego klubu nie ukrywa zadowolenia, że jego zespół wyszedł z tej próby zwycięsko i zrealizował postawiony przed sezonem cel. "Pokazaliśmy wszystkim niedowiarkom, że jesteśmy wartościową drużyną, że znamy się na tym co robimy i poważnie podchodzimy do obowiązków" - podkreślił Maciej Polny.

Gdańszczanie w trakcie ostatniego sezonu stracili kilka punktów m.in. w potyczkach, w których uchodzili za faworytów, przez co stracili szanse awansu bezpośredniego. Baraże o ekstraligę były jednak prawdziwym popisem zespołowej jazdy w wykonaniu ekipy Lotosu.

Gdańszczanie na torze wywalczyli awans, jednak klub czeka wiele inwestycji aby spełnić wymagania ekstraligi. Na obiekcie są pneumatyczne bandy i sztuczne oświetlenie. W planach jest zadaszenie trybuny głównej z minimum 300 miejscami siedzącymi.

Prezes gdańskiego klubu nie ukrywa, że w zespole chciałby pozostawić jak największą ilość jeźdźców, którzy wywalczyli awans i od decyzji dotychczasowych zawodników uzależnia rozmowy na temat innych kontraktów.

W rozmowie z PAP chęć pozostania w Gdańsku zadeklarował jeden z filarów ekipy Krzysztof Jabłoński.

- Nie po to walczyłem o ten awans, nie po to zostawałem w Gdańsku od drugiej ligi aby teraz odchodzić. Jestem dobrej myśli i mam nadzieję, że dogadam się z kierownictwem klubu co do warunków umowy - powiedział PAP Krzysztof Jabłoński.

Dla niego również w trzyletniej drodze do ekstraligi najgorsza była połowa ostatniego sezonu.

-Mnie i drużynie nie szło, nie jeździłem tak jakbym chciał. Traciliśmy punkty, jednak potrafiliśmy z tego wyciągnąć wnioski i na koniec sezonu stworzyliśmy niesamowicie zgraną ekipę. Atmosfera była świetna by nie rzec wspaniała, stanowiliśmy jedna drużynę, w której każdy mógł liczyć na pomoc kolegów, czy kierownictwa, to dało nam zwycięstwo w barażach - pokreślił gdański żużlowiec.

Przed Krzysztofem Jabłońskim jeszcze kilka startów i urlop. - Zamierzam wypocząć w ciepłym klimacie, wybieram się na Dominikanę - zdradził.

W nadchodzącym sezonie oprócz startów w lidze polskiej Krzysztof Jabłoński zamierza ścigać się również za granicą. Jego celem jest Szwecja, gdyż, jak twierdzi, będzie miał tam styczność z przyczepnymi nawierzchniami a takich w większości spodziewa się na torach polskiej ekstraklasy i chce jak najlepiej przygotować się do startów w takich właśnie warunkach.

Na torze w Gdańsku zaplanowano jeszcze pożegnalne zawody w jeździe parami, a później pod koniec października zawodnicy którzy wywalczyli awans mają spotkać się ze swoimi kibicami podczas specjalnej uroczystości.

Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy