Reklama

Reklama

​Ekstraklasa tenisistek stołowych. Natalia Bajor: Dobrze, że chociaż jest liga

Pandemia COVID-19 spowodowała, że do końca roku wszystkie międzynarodowe turnieje tenisa stołowego zostały odwołane i pozostała tylko rywalizacja krajowa. "Trenujemy, ale nie wiemy, do czego się przygotowujemy. Dobrze, że jest chociaż liga" - przyznała mistrzyni Polski Natalia Bajor.

Rozgrywki ekstraklasy tenisistek stołowych wystartowały we wrześniu i jest to praktycznie jedyna możliwość sprawdzenia się, bo z powodu pandemii zawody międzynarodowe zostały odwołane lub przeniesione na inne terminy.

"Mamy w kalendarzu turniej grand prix w Zawierciu i trener twierdzi, że się odbędzie. Obserwując jednak, co się dzieje aktualnie w kraju, jak rośnie liczba zakażonych, to wątpię, aby tak się stało. Tam może pojawić się 100 może nawet 120 zawodników i do tego trenerzy. Nie wiem, czy ktoś na to się zgodzi. Na razie w kalendarzu te zawody są, ale sytuacja może się szybko zmienić. Pozostaje nam liga i treningi w klubie" - powiedziała Bajor.

Jak przyznała aktualna mistrzyni Polski - ze względu na koronawirusa rozgrywki ligowe także są specyficzne.

"Gramy bez kibiców i jest to trochę dziwne. Jak pojechałyśmy na mecz do Częstochowy, to nie miałyśmy nawet dostępu do szatni, bo tam była wtedy czerwona strefa, a u nas żółta. Od razu weszłyśmy na salę i grałyśmy. Pierwszy raz grałam taki mecz i przyznam, że wyglądało to wszystko jak trening. Bez kibiców, bez szatni - było bardzo dziwnie" - dodała zawodniczka KU AZS UE Wrocław.

Podobnie jak w innych dyscyplinach drużynowych, tak też w ekstraklasie tenisistek stołowych kalendarz rozgrywek uległ zmianie z powodu pozytywnych wyników na obecność koronawirusa u zawodniczek. KU AZS UE Wrocław zajmuje w tabeli piąte miejsce, ale wszystkie wyprzedzające ją drużyny mają już więcej meczów za sobą.

"W kalendarzu mamy jeszcze trzy mecze w tym roku, ale nie wiem, czy je rozegramy. A jeżeli rozegramy, to kiedy. Sytuacja jest dynamiczna. Dzisiaj jest tak, a jutro może być już inaczej. Pozostaje nam trenować, trenować i trenować" - skomentowała.

Mistrzyni Polski przyznała, że jeżeli w czasie przed pandemią potrafiła dwa razy w miesiącu jechać na zawody międzynarodowe, to teraz każdy tydzień jest taki sam i ogranicza się co treningu i czekania na kolejny mecz ligowy, który może, ale nie musi się odbyć.

"Dwa razy dziennie trening i tak przez cały tydzień do weekendu. I później znowu to samo. Narzekałam wcześniej, że nie mam czasu odwiedzić rodziny, ale teraz brakuje mi tych zawodów i wyjazdu. Motywacji do pracy nie brakuje, ale są też ciężkie dni, bo nie wiem, do czego się przygotowujemy. Dobrze, że jest chociaż liga, bo bez niej byłoby jeszcze ciężej. Na horyzoncie są igrzyska, ale czy ktoś nam zapewni, że się odbędą?" - stwierdziła.

Najbliższy mecz ligowy wrocławianki mają zaplanowany na 27 listopada, kiedy na wyjeździe zmierzą się z Asterm Dojlidy Białystok.

Mariusz Wiśniewski

Dowiedz się więcej na temat: Natalia Bajor | tenis stołowy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje