Eimantas Marozas: W szatni Górnika rozmawiam po polsku

W ostatnim dniu okna transferowego Górnik Zabrze podpisał półroczny kontrakt z Eimantasem Marozasem, 26-letnim napastnikiem z Litwy, wypożyczonym do końca sezonu ze Skry Częstochowy. W poniższym wywiadzie Marozas mówi o swoich związkach z Polską i ambicjach sportowych.

Po podpisaniu kontraktu z Górnikiem otrzymałeś od prezesa Artura Jankowskiego klubowy szalik na pamiątkę. Czy odebrałeś to jako zachętę do bliższego przyjrzenia się historii i tradycji zabrzańskiego klubu?

Reklama

- Ja przede wszystkim bardzo się cieszę, że mogłem podpisać kontrakt z tak znanym i utytułowanym klubem, jakim jest Górnik. Za dużo wiedzy o klubie nie mam, ale cały czas poznaję Górnika, staram się dowiadywać jak najwięcej o jego historii. No i bardzo ważne jest to, że znalazłem się w klubie polskiej Ekstraklasy, która jest bardzo ceniona na Litwie.

Na koncie masz już tytuł mistrza Litwy zdobyty w barwach FBK Kowno. Nie nagrałeś się jednak w tym klubie, zaliczyłeś wówczas tylko jeden występ. Dlaczego?

- Byłem wtedy młodym piłkarzem, nie miałem jeszcze 19 lat. Nic dziwnego, że tylko raz wybiegłem na boisko. Ale tytuł zdobyłem (śmiech - red.).

Górnik w tym sezonie nie mierzy tak wysoko, o 15. mistrzostwo Polski na pewno nie powalczy. Liczysz na to, że trener Adam Nawałka da ci szansę debiutu?

- Obiecuję trenerowi Nawałce, że na pewno będę ciężko pracował. A co z tego wyniknie, to już oceni trener. Chciałbym zadebiutować w polskiej ekstraklasie, uważam, że podołam wymaganiom trenera. Ale nie wszystko zależy ode mnie. Kontrakt podpisałem do końca sezonu, czyli na jakieś dwa miesiące. A co potem? Mam nadzieję, ze zostanę dłużej w Zabrzu.

Pierwszy kontakt z Polską nawiązałeś dwa lata temu, gdy przyjechałeś na testy właśnie do Górnika. Teraz jest ci trochę łatwiej, za sobą masz występy w Skrze Częstochowa, gdzie strzeliłeś dwie bramki.

- Jak pojawiłem się w Częstochowie to już było 5-6 kolejek rozegranych. Nie było mi łatwo, trener Jan Woś najpierw sadzał mnie na ławce, by być fair wobec tych graczy, którzy przepracowali cały okres przygotowawczy. Jak już zacząłem grać w trzeciej lidze, to na początku były słupki, poprzeczki, mnóstwo niewykorzystanych szans. Dużo sytuacji bramkowych zmarnowałem, ale z każdym meczem było coraz lepiej. Czasami brakowało szczęścia. Mam nadzieję, że więcej go będę miał w Górniku.

W jakim języku rozmawiasz w szatni Górnika z nowymi kolegami?

- Z "Olkiem" Szeweluchinem rozmawiam po rosyjsku, w tym języku mówię bardzo dobrze. Z Polakami rozmawiam po polsku. Wszystko rozumiem co mówicie do mnie, gorzej z mówieniem. Czasami brakuje słów, ale cały czas się uczę. Na Litwie nie znałem ani słowa po polsku, dopiero w trakcie gry w Skrze zacząłem się uczyć polskiego.

Co robisz poza grą w piłkę, jakie masz inne zainteresowania?

- Lubię posłuchać dobrej muzyki, zagrać w bilard i tenisa stołowego. Na Litwie najpopularniejszym sportem jest koszykówka i ten sport także mnie interesuje.

Dowiedz się więcej na temat: Górnik Zabrze | Ekstraklasa | Adam Nawałka

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje