Reklama

Reklama

Egzotyczna podróż Didiera Drogby do Polski

W środę piłkarska reprezentacja Polski spróbuje przerwać serię ośmiu meczów bez zwycięstwa. Naprzeciw gwiazd miary Drogby, Kalou i Toure Franciszek Smuda pośle drużynę złożoną z rezerwowych średnich klubów Europy, bo lepszych po prostu nie mamy.

Reklama

Nie ma w polskiej piłce dobrej nowiny, za którą nie kryłaby się zła. "Polska" Borussia Dortmund z trzema rodakami w kadrze znów wygrała z HSV (2-0) utrzymując bezdyskusyjną pozycję na szczycie Bundesligi. Boczny obrońca reprezentacji Polski Łukasz Piszczek miał asystę, grał 90 minut i w Dortmundzie dorobił się statusu gwiazdy. Bezdyskusyjnie gorsza jest jednak pozycja dwóch pozostałych Polaków.

Jakub Błaszczykowski zaliczył w ten weekend 21 minut gry. Nie był to przypadek, bo nowy kapitan reprezentacji Polski przegrywa walkę o podstawowy skład z 18-letnim Mario Goetze. Jeszcze krócej (12 minut) grał Robert Lewandowski. Polak kosztował Borussię 4,5 mln euro, rok młodszy Shinji Kagawa zaledwie 350 tys. A jednak to Japończyk gra w podstawowym składzie - w ostatniej kolejce zdobył gola. Polak wszedł za niego w 78. min.

Najbardziej zdumiewające jest jednak to, że niemieccy dziennikarze oceniają, iż to przybysz z Cerezo Osaka szybciej zaaklimatyzował się w Niemczech i w nowym klubie. A przecież Lewandowski miał za przewodników Błaszczykowskiego i Piszczka. Sytuacja skrzydłowego i napastnika nie wydaje się tymczasowa, bo obaj przegrywają rywalizację z zawodnikami młodszymi od siebie.

Kłopoty w Dortmundzie to jednak małe piwo. Obrońca Palermo Kamil Glik nie znalazł się nawet w kadrze na ligowy mecz z Catanią. Rozgrywający Ludovic Obraniak z Lille przesiedział pojedynek z Caen na ławce rezerwowych, a Adam Matuszczyk z FC Koeln wszedł na pięć minut pojedynku z Borussią Moenchengladbach.

Wszyscy oni mają być ważnymi postaciami reprezentacji Polski starającej się podnieść z 69. miejsca w rankingu FIFA. Przed Polakami jest nie tylko Panama, czy Albania, ale bezdyskusyjnie słabszy od Wybrzeża Kości Słoniowej afrykański Benin.

Didier DrogbaSalomon Kalou to gwiazdy Chelsea - lidera Premier League, bracia KoloYaya Toure grają w najbogatszym na świecie Manchesterze City. Z piłkarzy z pola w ojczyźnie futbolu Polska może się poszczycić tylko Radosławem Majewskim zawodnikiem podstawowym w II-ligowym Nottingham Forest (w ostatni weekend grał godzinę).

Przed niedawnym pobytem w Szczecinie Kameruńczyk Samuel Eto'o nie umiał podać nazwiska nawet jednego piłkarza z Polski. Druga z największych afrykańskich gwiazd Didier Drogba zna Łukasza Fabiańskiego, który wywalczył właśnie status bramkarza nr 1 w Arsenalu (wicelider Premiership). O naszych graczach z pola zapewne również nic nie słyszał, w tym sensie mecz w Poznaniu będzie dla niego doświadczeniem egzotycznym.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje