Reklama

Reklama

Ebi: jest coraz lepiej

Ebi Smolarek jest zadowolony po pierwszym tygodniu pobytu w Boltonie ze wszystkiego. No, może oprócz porażki z Arsenalem. Teraz czeka go jeszcze trudniejszy mecz, bo już w następnej kolejce "Kłusaki" zmierzą się z samym Manchesterem United.

Polski napastnik podpisał umowę rocznego wypożyczenia z Racingu Santander w przedostatnim dniu okienka transferowego, ale przerwa na reprezentację i nieszczęście w rodzinie (zmarła matka jego dziewczyny), spowodowały, iż jego debiut przypadł dopiero na sobotnie spotkanie z "Kanonierami".

Oficjalna strona Boltonu nieśmiało chwali Smolarka. - Ebi pokazał przebłyski swych kreatywnych zdolności.

Sam zawodnik obiecuje, że będzie lepiej. - Co dzień jest lepiej, a ponieważ chcę grać z tymi zawodnikami, muszę ich trochę poznać - powiedział reprezentant Polski.

Reklama

- Z początku było trudno, bo ja ich nie znałem, a oni mnie, ale miło jest zostać zaakceptowanym przez zawodników, wszyscy okazali mi wsparcie - cieszy się Ebi, który przywykł do angielskiego trybu życia.

- To był mój pierwszy mecz po zaledwie dwóch treningach ze składem i podobało mi się, że publiczność wspierała zespół, pomimo porażki. Myślę, że zrobiłem swoje, ale wiem, że mogę i zrobię więcej. To normalne, bo to był mój pierwszy mecz, ale nie zrobiłem niczego złego, choć nie był to doskonały występ - skomentował porażkę 1:3 w Premier League z Arsenalem. - To była niełatwa gra, ale już czekamy z niecierpliwością na następny mecz. Będziemy razem trenować cały tydzień i zobaczymy co przyniesie sobota - podsumował Ebi.

W sobotę o 16:00 piłkarzy Boltonu znów czeka trudny egzamin. Jadą na Old Trafford , gdzie przeegzaminuje ich Manchester United.

Teoretycznie zanosi się na "polski" mecz, Tomasz Kuszczak kontra Ebi Smolarek. Jednak, gdy wszyscy odtrąbili, że wobec kontuzji Bena Fostera i Edwina van der Sara pewniakiem w składzie na wtorkowy mecz Carling Cup z "Boro" jest Polak, Ferguson wystawił dwóch młodziaków, o których nikt nie słyszał.

Musiała w robocie być słynna "suszarka" po puszczonym przez Tomka golu na Stamford Bridge. Jednak, gdy Ferguson dojdzie do siebie, pewnie da pograć Polakowi, bo przecież nie po to podpisywał z nim przedłużenie kontraktu, by go zaraz odstawić.

Boltonowi ostatnimi laty kiepsko wiedzie się z "Czerwonymi Diabłami". Z ostatnich siedmiu meczów przegrali sześć. Ten jedyny, w którym "Kłusaki" nie dały się pokonać, wygrały 1:0 w ubiegłym sezonie na Reebok Stadium.

Na Old Trafford ostatni raz Bolton zwyciężył 11. września 2002 roku w stosunku 1:0 po bramce Kevina Nolana. Gdyby "Kłusaki" miały znów pokonać "Diabły", tym razem, miejmy nadzieję, po bramce Ebiego, lepiej chyba, aby w bramce stał jednak Edwin van der Sar.

Ostatnim autorem "polskiego" gola na boiskach Premier League był Robert Warzycha, który w 72 występach dla Evertonu zaliczył 6 trafień. Kupiono go za pół miliona funtów z Górnika Zabrze w 1991 roku.

Ta ostatnia polska bramka padła również w meczu z Man U. Everton pokonał "Diabły" 3:0, a Robert trafił do siatki w 80. minucie podwyższając wynik na 2:0.

Składy z meczu "Diabłów" z Evertonem:

Man Utd: Schmeichel, Irwin, Blackmore, Bruce, Ferguson, Pallister, Kanchelskis, Ince (45. Phelan), McClair, Hughes, Giggs (81. Dublin).

Everton: Southall, Harper, Hinchcliffe, Ebbrell, Dave Watson, Ablett, Warzycha (81. Johnston), Beardsley, Rideout (71. Beagrie), Horne, Ward.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje