Reklama

Reklama

Dziś pierwszy test kadry Janasa!

We wtorek o godz. 18 na Stadionie Śląskim w Chorzowie reprezentacja Polski stanie przed pierwszym próbnym egzaminem z przygotowania do mistrzostw świata.

Formę biało-czerwonych sprawdzi reprezentacja Kolumbii, która stała się testerem dla wszystkich drużyn, które na mundialu zagrają w grupie A.

Reklama

Polacy mieli w poniedziałek ciężki dzień. Po podróży ze Szwajcarii piłkarze tylko przez chwilę przebywali w hotelu, bo o godzinie 19 prawie w komplecie zjawili się na treningu. W zajęciach nie brał udziału Euzebiusz Smolarek, który miał kłopoty żołądkowe.

- Jesteśmy już 13 godzinę na nogach i czujemy się zmęczeni, ale naszym celem jest zwycięstwo w meczu z Kolumbią - zapowiedział po treningu w Chorzowie selekcjoner Paweł Janas, który odzyskał pewność siebie po lawinie krytyki, która spadła na jego głowę po ogłoszeniu kadry na mundial.

Piłkarze, którzy w Bad Ragaz (Szwajcaria) trenowali dwa razy dziennie, są w dobrych nastrojach i chyba już dziś nikt nie pamięta o zamieszaniu spowodowanym brakiem w kadrze Jerzego Dudka, czy Tomasza Frankowskiego.

- Atmosfera w kadrze jest świetna, można nawet powiedzieć, że wręcz rodzinna. W Szwajcarii spotykaliśmy się wieczorami, dużo ze sobą rozmawialiśmy i śmialiśmy się. Uważam, że naprawdę z atmosferą w drużynie wszystko jest w porządku - powiedział Mirosław Szymkowiak. - Mecze z Kolumbią i Chorwacją będziemy chcieli wygrać, aby uwierzyć w swoje umiejętności - dodał.

"Szymek", u którego czasami emocje biorą górę, nie wytrzymał, kiedy jeden z dziennikarzy zapytał, czy teraz nie wierzą w siebie, skoro wiara ma przyjść dopiero po następnych sparingowych meczach.

- A co pan sobie myśli, że po co my tu jesteśmy? Nie rozumiem takich pytań. Trener Kasperczak, słysząc takie pytania mówił: "Ale heca". Proszę pana my wierzymy w siebie i właśnie dlatego tu jesteśmy, a chodziło mi o to, że po kolejnych meczach jeszcze bardziej będziemy wierzyli sobie i swoim możliwościom - mówił wyraźnie podniesionym głosem pomocnik Trabzonsporu.

Ta dość impulsywna odpowiedź wskazuje tylko na jedno: piłkarze są bardzo zmotywowani i chcą zrealizować cele, jakie przed nimi postawił Paweł Janas.

- Cel minimum jaki przed nami postawiono, to wyjście z grupy, ale ja twierdzę, że jeśli już zagramy w 1/8 finału, to wszystko może się zdarzyć i może sprawimy niespodziankę - prorokował Szymkowiak.

Towarzyski mecz z Kolumbią tylko z pozoru jest nieważny. Każdy z piłkarzy w kolejnych dwóch sparingach (3 czerwca z Chorwacją) będzie chciał udowodnić selekcjonerowi, że to jemu należy się miejsce w pierwszym składzie na mecz z Ekwadorem (9.06), którym Polacy zainaugurują występy na mundialu.

Największa rywalizacja jest chyba wśród bramkarzy, bo ani Artur Boruc, ani Tomasz Kuszczak wciąż nie są pewni swojej roli w kadrze.

- Ja na treningach daję z siebie wszystko i staram się pokazać z jak najlepszej strony. To samo robiłem w Anglii i tam trener, widząc jak ciężko pracuję postawił na mnie. Czy trener Janas na mnie postawi? Nie wiem, to on wybiera skład, a my akceptujemy jego decyzje. Na pewno dla poziomu tej drużyny taka rywalizacji dobrze służy - powiedział Tomasz Kuszczak.

Po odważnych decyzjach Pawła Janasa przy ustalaniu kadry na mundial, trudno teraz o wytypowanie prawdopodobnego składu na dzisiejszy mecz, bo znów selekcjoner może nas wszystkich zaskoczyć. Jeśli jednak wyczerpał już w tym miesiącu limit niespodzianek, to pierwsza jedenastka powinna dziś wyglądać tak: Kuszczak - Baszczyński, Jop, Bąk, Żewłakow - Kosowski (ew. Smolarek o ile wyzdrowieje), Szymkowiak, Sobolewski, Krzynówek - Żurawski, Rasiak.

Jesteśmy ciekawi jaką wyjściową jedenastkę zaproponują nasi Czytelnicy...

Witold Cebulewski, Andrzej Łukaszewicz - Chorzów

Dowiedz się więcej na temat: kadr | kuszczak | Paweł Janas | mecz | Chorzów | reprezentacja | reprezentacja Polski | kadry

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje